Pamiętacie sposób na "kanara", gdy za komuny jeździło się na gapę w autobusach:
- Bilet!
- Widelec.
- Jaki widelec?
- Jaki bilet?
Gen. Skrzypczak wczoraj (i częściowo dzisiaj) powiedział kilka gorzkich słów o biurokratach z MON, o czym pisałem wczoraj http://pawelburdzy.salon24.pl/120268,general-oskarza-cywilbande-z-mon
Od rana generała maglują po kolei: minister Klich, szef Sztabu Generalnego, rzecznik MON. Poseł Dolniak sugeruje, że Skrzypczakowi nie w smak "cywilna kontrola" nad wojskiem i zapowiada przypiekanie ogniem podczas komisji sejmowej. Niezastąpiona Julia Pitera sugeruje wreszcie, że "generał wykorzystuje śmierć żołnierza do własnych celów". Do kolekcji brakuje już tylko "komentarza" marszałka Niesiołowskiego (powiesić generała bez sądu czy tylko rozstrzelać?).
Wszyscy oni dają odpór, strofują, tokują, dzielnie broniąc Ojczyzny przed generałem-puczystą. Zagrożona przez soldateskę demokratyczna władza, bohatersko jest przez jej najlepsze Córki i Syny broniona, wśród medialnych zachwytów.
A w tym czasie, nieuchronnie, godzina po godzinie, zbliża się termin wpłaty za stocznie...
Chciałbym się mylić, ale myślę sobie, że "przekaz dnia" jest jasny: pal licho stocznie, niech padną, toć przecież trzeba było Polskę bronić przed wojskowym puczem...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)