Komentuj, obserwuj tematy,
Załóż profil w salon24.pl
Mój profil
Paweł Burdzy Paweł Burdzy
45
BLOG

Wojsko Polskie For Obama vol. II

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 2

W piatek w bazie Ghazni polscy żołnierze pożegnali st. szer. Piotra Marciniaka. To już 13. poległy w Afganistanie żołnierz od początku rozpoczęcia misji przez Polaków. Zdaniem dwóch byłych generałów (Kozieja i Skrzypczaka) nasze zadania w Afganistanie są ponad siły i wyposażenie kontyngentu. W tym samym czasie w Waszyngtonie mówi się coraz głośniej o konieczności wysłania 14 tys. żołnierzy na pierwszą linię (tzw. trigger pullers). Moja notatka sprzed 9 dni nie tylko nie traci, ale wręcz zyskuje na aktualności:

2009-09-02 17:50

Wojsko Polskie For Obama

Głównodowodzący w Afganistanie gen. McChrystal stwierdził w poniedziałek, że sytuacja jest "poważna" i nie wyklucza prośby o dodatkowych żołnierzy. Nowa strategia zakłada lepszą koordynację działań NATO, konieczność szkolenia większej ilości afgańskich sojuszników. Siły amerykańskie i NATO na miejscu mają wyjść z koszar i zwiekszyć ilość patroli pieszych oraz w wozach bojowych. Wszystko oznacza jedno: więcej żołnierzy w Afganistanie.

Generał McChrystal objął stanowisko w czerwcu. Dostał od prezydenta Obamy jedno zadanie: ocalić misję w Afganistanie od klęski. Dla lokatora Białego Domu afgańska porażka może oznaczać klęskę polityczną, która pozbawi go nawet szans na reelekcję.

Polska ma w Afganistanie 2000 żołnierzy. W tym samym czasie Amerykanie kręcą w sprawie tarczy antyrakietowej (administracja odjęła fundusze na ten cel już w czerwcu http://pawelburdzy.salon24.pl/112679,i-juz-po-tarczy) i nie chcą nam przekazać (sprzedać?) gotowych do działania rakiet Patriot. Na uroczystości na Westerplatte na którym zależało Warszawie przysyłają emeryta, aby po głośnych protestach wysłać kogoś poważniejszego. Gdyby w Warszawie rządziła polityka realna, premier Tusk chwyciłby za słuchawkę i poważnie porozmawiałby z Obamą o naszej obecności w Afganistanie. I powiedzmy zostawieniu tam np. batalionu chemicznego czy saperów, a natychmiastowym wycofaniu sił bojowych.

Gdyby... A tymczasem minister Sikorski raczy nas opowieściami o tym, aby brak delegacji maerykańskiej odpowiedniego szczebla na Westerplatte odbierać w kategorii "lekcji realizmu", bo Waszyngton ma wiele ważniejszych spraw na głowie. Słowa odpowiednie, ale chyba w ustach sekretarza stanu USA  a nie szefa polskiego MSZ.

Zresztą minister Sikorski porozmawiał sobie z ameryakńskim generałem z Narodowej Rady Bezpieczeństwa USA w zaciszu gabinetów. Ciekawe, czy obiecał już dodatkowych żołnierzy do Afganistanu? A może śmielsze akcje polskiego kontyngentu (przecież rząd obiecał, że zarzuci naszych chłopców nowym sprzętem!)?

Trzeba przecież ratować prestiż Obamy, a polski żołnierz nadaje się tego wyśmienicie. Bije się dobrze i jest tani. Biorąc pod uwagę polityczne koszty dla Waszyngtonu - bardzo tani. 

 

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka