Zakłady Hipolit Cegielski Poznań bankrutują. Ciągnie je w dół brak zamówień ze stoczni, które same idą pod młotek.
Pada kolejna legenda. Nie chodzi mi o reanimację na siłę - ale nie wierzę, że przez lata nie można było wymyśleć pomysłu na taką firmę - oddać spadkobiercom albo jakiemuś konsorcjum polskich przedsiebiorców?
Nie, nie chodzi tutaj o proste obarczanie rządu Tuska, że nie ratuje. Nie jestem naiwniakiem, na tę sytuację zapracowało kilka ostatnich rządów i brak jakiejkolwiek koncepcji rozwoju Polski.
Przykre jest to, jak krok po kroku rozmontowujemy całą siatkę powiązań Polski z Bałtykiem, z morzami. To była wielka idea II Rzeczypospolitej, związać kraj ze światem, przez ten skrawek lądu nad Bałtykiem. A dzisiaj - pod polską banderą nie pływają prawie żadne statki, rybacy są ograniczani kwotami, stocznie padają a wraz z nimi sieć zakładów kooperujących w całym kraju...
Czy cała polityka morska państwa polskiego polegać ma na budowie pięknych apartamentowców z widokiem na morze? Słyszałem powiedzenie, że Szczecin bez stoczni stanie się... wielką wioską z tramwajami. Od siebie dodam - i rezerwuarem taniej siły roboczej dla aglomeracji berlińskiej,


Komentarze
Pokaż komentarze (8)