Pamiętacie co mówił gen. Skrzypczak o polskiej misji w Afganistanie i jego krytyczne uwagi o cywilbandzie z MON-u? W USA szykuje się zadyma większego kalibru: oto głównodowodzący wojsk USA i NATO w Afganistanie gen. McChrystal jawnie przeciwstawia się strategii proponowanej przez prawą rękę prezydenta Obamy.
Wiceprezydent Joe Biden zaproponował niedawno, aby w Afganistanie ograniczyć działania przeciw talibom na rzecz skuteczniejszego pościgu za liderami al-Kaidy przy użyciu bezzałogowych samolotów zwiadowczych i komandosów. Jest to zgodne z podzielaną przez większość polityków Partii Demokratycznej chęcią deeskalacji niepopularnej wojny w Afganistanie.
Tymczasem gen. McChrystal w swoim raporcie dla prezydenta Obamy zdecydowanie przeciwstawił się tej opcji, sugerując że tylko wysłanie dodatkowych 40 tys. żołnierzy amerykańskich (obecnie jest ich tam już 68 tys.) może uratować sytuację w Afganistanie. Raport szybko wyciekł do gazet, stawiając Obamę w bardzo niezręcznej sytuacji. Albowiem to sam prezydent mianował ponad sto dni temu McChrystala, aby ten opanował sytuację w Afganistanie.
Jakby tego było mało, kilka dni temu McChrystal powtórzył swoje zdanie p u b l i c z n i e i to podczas konferencji w... Londynie. Generał powiedział, że wszelkie ograniczenie działań zbrojnych zamieni Afganistan w "Chaos-istan" a taktyka proponowana przez wiceprezydenta Bidena spotyka się z jego, żołnierskim "mówię krótko nie". - Musimy działać z miejsca w którym aktualnie jesteśmy, a nie z miejsca w którym chcielibyśmy być. Strategia, która nie uwzględnia pozostawienia stabilnego Afganistanu jest strategią krótkowzroczną- powiedział McChrystal. (Jakby tego było mało, we wcześniejszym wywiadzie prasowym stwierdził jasno, że "nie można wierzyć w zgaszenie pożaru, jeśli pozwala się z rozmysłem spłonąć połowie budynku").
Jak donoszą amerykańskie media, Obamie i jego współpracownikom "opadły szczęki" ze złości i zdziwienia. Od razu puszczono przecieki, że generałowi najwyraźniej brak "politycznego doświadczenia", że za długo siedział w kamaszach i nie rozumie, że co można mówić w koszarach i w okopach, tego nie wolno wspominać głośno w Waszyngtonie. Został też wezwany na półgodzinne grilowanie do samego prezydenta.
Brzmi znajomo? Otóż podobny może byc koniec tej opowieści, albowiem McChrystal nie odpuszcza pomimo wywieranych nacisków. Coraz częściej pojawiają się sugestie, że Obama niesfornego generała usunie (jak jego poprzednika przed kilkoma miesiącami). I znajdzie kogoś bardziej spolegliwego, który orzeknie że wojsko z Afganistanu trzeba raczej wycofywać, a nie go tam wysyłać.
Co należało udowodnić, bo przecież jest to politycznie wygodne dla Obamy. Pytanie tylko kto wtedy przyjdzie na pomoc polskim żołnierzom obleganym w strefie naszej odpowiedzialności?


Komentarze
Pokaż komentarze