Poseł Palikot, nawoływał podczas parteigu rządowej młodzieżówki, aby "zanieść świńskie ryje" do biur posłów opozycji. Jak widać, ten subtelny filozof, już dawno ma za sobą etap Gombrowiczowskich "gąb" i bierze się za "action directe", w tym przypadku ryje. Powinien uważać, bo dziarscy młodzieńcy mogą słowa o ryjach potraktować zbyt dosłownie i w tych biurach nakłaść temu czy owemu. Dla rządowych młodzieżówek w tym rejonie świata, to przecież normalka.
A mnie po prostu żal Palikota. Stara się jak może, prowokuje słowem i czynem, a sława blednie. .. Już tylko notka w onecie czy "Wyborczej", zadymy nie ma, bo przestraszeni PiS-owcy dostali zakaz kontaktowania. Więc może dzięki tym ryjom...
Ale co będzie, jak się nie uda? Jak prowokacja nie roznieci na nowo przygasłej medialnej sławy? Przecież z prowokacjami jak z narkotykiem - aby kogoś wzruszały, trzeba towaru coraz więcej, coraz mocniejszego. Proponuję zabawy z "numerem drugim". Postawić klocka "na żywo w tefałenie", wysłać takowego w liście do posłów PiS, albo narobić na wycieraczkę w ich biurach poselskich.
Prowokacja, palce lizać! W sam raz na miarę subtelnego filozofa i konesera z Biłgoraju.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)