Paweł Burdzy Paweł Burdzy
52
BLOG

Do Afganistanu nie po "zwycięstwo"

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 7

Prezydent Obama ogłosił w końcu swój plan dla Afganistanu. W skrócie wygląda on tak: wyślemy dodatkowych 30 tys. żółnierzy ale w lipcu 2011 r. zaczniemy się wycofywać. Strategia sprawiająca wrażenie "i wilk syty, i owca cała": z jednej strony Obama nie porzuca Afganistanu (znanego obecnie pod nową nazwą Chaosistan) czym zadawala konserwatystów, z drugiej zwiększa kontynent (ale tak żeby Broń Boże nie przekroczyć PR-owskiego poziomu 100 tys. - obecnie jest tam 68 tys. Amerykanów) ale zakreśla datę rozpoczęcia wycofywania na 18 miesięcy (to z kolei ukłon w stronę lewaków).

Czy to przepis na zwycięstwo? Pokaże czas, choć szczerze powiedziawszy wątpię. Jak miał kiedyś powiedzieć jeden z talibów do ważnego Amerykanina, "wy macie wszystkie zegarki, ale to my mamy czas". Talibom wystarczy przeczekać te półtora roku i powodować w miedzyczasie jak największe straty Amerykanów (już 936 zabitych w tej wojnie) i ich sojuszników w NATO.

Co ciekawe, w czasie przemówienia Obama ani razu nie użył słowa "zwycięstwo"! Jak zauważył dziennikarz "Los Angeles Times" na 4582 użytych słów, prezydent powiedział "al Kaida" 12 razy, "talibowie" 21 a siebie wymienił 44 razy. Ani razu nie padło słowo "zwycięstwo", co u tak zwracającego na słowa i publiczne wystąpienia (wszystko z telepromptera) Obamy musi coś znaczyć.

Brawo dziennikarze amerykańscy, którzy pokazują jak się powinno analizować i rozbierać na części pierwsze wystąpienia polityków. U nas jest zgoła inaczej. O to dowiadujemy się, że wyślemy do Chaosistanu dodatkowych 600 żołnierzy. Bo Obama zadzwonił i poprosił Tuska. Bo zdaniem ministra Klicha, to "świetna inwestycja w przyszłość". Bo minister Sikorski mówi coś o "jądrze strategii bezpieczeństwa" i chwali się, że ten rząd potrafi podejmować "niepopularne" decyzje.

Tymczasem odsunięty niedawno gen. Skrzypczak twierdzi, że kontyngent powinien liczyć nie 2,6 tys. żołnierzy (bo to "za mało" i tej wojny przy takiej liczbie żołnierzy "ani nie wygramy, ani nie przegramy") a co gorsze, że nasi chłopcy pojadą do Afganistanu goli i weseli ("Sprzęt trafi na front nie wcześniej niż za dwa lata. A według naszego rządu, za dwa lata ma nas tam już nie być").

Czy jakieś wątpliwości? Liczenie słów premiera? Rozjaśnianie co kryje się pod "jądrem strategii" ? Po co? Wszak nie biją się po głowach akurat o to Jarosław z Donaldem, więc sprawa nudna, nie warta Zachodu, pytać "po co?" nie trzeba.

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka