...czyli statystyczny Polak 09/10, jakim w dzisiejszej "Wybiórce" prognozuje go prof. Janusz Czapiński. Opiera się na prowadzonych przez siebie (i całą grupę współpracowników) "Diagnozie społecznej 2009". Śledzę te badania, bo od lat 90. periodycznie badają mieszkańców Polski przekrojowo. "Diagnoza 09" była przeprowadzona w marcu/kwietniu tego roku na 26 tys. Polaków z 12 tys. gospodarstw (tzw. hajlajtsy tutaj).
No i co nam mówi prof. Czapiński u progu Nowego Roku? Oto wyimki:
"Polacy przywykli do słabego państwa. Narzekają na kiepskie drogi, brak autostrad, słabą administrację ale potrafią to przeboleć".
"Aspiracje mają wielkie ale nierealistyczne"(ot, marzą sobie, że ich przychody będą stale rosły np. o 50 proc. w dwa lata)
"W życiu rodzinnym nic się nie zmieni i polskiej rodzinie nic dramatycznego nie grozi, nawet zrównanie zarobków męża i żony".
"Duch konserwatyzmu może jeszcze się umocnić" -Kościołowi liczba owieczek odwiedzających światynie spada, ale wolno, bo "Polacy nie są skłonni do ryzyka, Kosciół daje im bezpieczną przestrzeń symboliczną".
Najgorszy jednak - zdaniem prof. Czapińskiego - jest potężna nieufność i brak (wyuczonej choćby przez szkołę) umiejętności współpracy. Polak indywidualistą jest i basta! Problem w tym, że w nowoczesnym społeczeństwie czas Edisonów się skończył, a postęp dokonuje się poprzez działania grupowe. Tymczasem:
"Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc na świecie, jesli chodzi o okazywanie innym zaufania. Dobro wspólnoty, szacunek do instytucji publicznych to pojęcia w zasadzie nam obce"
"Najlepszym miejscem do nauki współpracy jest szkoła, ale nasza szkoła kształci indywidualistów. Poza lekcjami wf. nie ma pracy grupowej".
"Wydaje mi się, że pracodawcy zdają sobie powoli sprawę, że indywidualne szkolenia, podnoszenie kwalifikacji już nie wystarcza. Zauważyli, że barierą wzrostu ich firm jest brak umiejętności współpracy między pracownikami (...) Powtarzam moim studentom: uczcie się budować kapitał społeczny w firmach. Poza wszystkim innym będą z tego wielkie pieniądze".
I na koniec zła wróżba - choć profesor zastrzega, że to dopiero za dziesięć lat:
"Polska nie jest jeszcze gospodarką opartą na wiedzy. Jesteśmy wielką montażownią. Produkujemy pralki, lodówki, samochody, telewizory, ale to technologie zachodnie. Są wielkie korporacje, ale działają według obcego know-how. Wkrótce wyczerpiemy rezerwy, stracimy naszą przewagę nad innymi państwami - tańszą siłę roboczą (bo podrożeje) i wysokie kwalifikacje (bo inni nas dogonią). Już dziś część firm przenosi fabryki z Polski na wschód."
Trzeba pamiętać, że badania były na wiosnę, więc teraz nastroje są pewnie nieco gorsze... Ale i tak wygląda na to, że od grillowania/ścigania układu* naszym rodakom nieco zaczadziały głowy, bo nie zauważają takich błahostek jak potrzeba wspólnoty. Spontaniczne zgromadzenia na 2 kwietnia i 16 październik, to jednak trochę mało, że o innych spędach (siatkarki i siatkarze, piłkarze ręczni, kopacze i Małysz) nie wspomnę.
"Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc na świecie, jesli chodzi o okazywanie innym zaufania. Dobro wspólnoty, szacunek do instytucji publicznych to pojęcia w zasadzie nam obce -i to CZTERY LATA PO odsunięciu od władzy ludzi i partii Rywinlandu. Cztery lata przyspieszeń, szarpania za cugle, rozbijania układów, miłości-zaufania-Polski-zasługującej-na-cud... Czyż to nie jest najlepsza recenzja PO-PiS-u?
----
* wybierz w zależności, jaki rodzaj drobiu wolisz


Komentarze
Pokaż komentarze (4)