Kiedy zaginęła tablica "Arbeit Macht Frei" wszyscy urzędnicy RP stanęli do boju. Uruchomiono wszystkie rezerwy, cały aparat, minister kultury obiecał sto tysięcy złotych dla informatorów. Anonimowość i w ogóle.
Kiedy tablicę znaleziono, zadowolony Premier RP klepał dzielnych policjantów po ramionach i wręczał im po zegarku, za "uratowanie honoru" kraju. Gdy przyszło do wypłaty, minister zarządał danych osobowych (o tym tutaj). Bez danych, nie ma kasy... Ale może za pół roku, po otrzymaniu opinii prawnej, może coś da się zrobić...
Bez zdziwienia. Po prostu Państwo Polskie w działaniu. Dotrzymujące publicznie złożonego przyrzeczenia (anonimowość zapewniona, wypłata nagrody po zatrzymaniu sprawców). Oczyma wyobraźni już widzę tłumy przyszłych pomocników władzy.
W odniesieniu do polskich urzędników, nieśmiertelna pozostaje piosenka Wojciecha Młynarskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)