... to nie ma żadnego morderstwa Olewnika. Zdaniem karnistów (m.in. prof. Kruszyński) prawomocne wyroki w tej sprawie są nieważne, bo bez ciała morderstwa nie sposób udowodnić. A skoro nie sposób udowodnić, no to w więzieniu siedzieli niesłusznie skazani. A skoro niesłusznie skazani siedzieli, to czemu tak gwałtownie zapragnęli rozstać się z tym światem?
A może właśnie DLATEGO trzech morderców/nie-morderców Olewnika oraz pilnujący ich strażnik pożegnali się z tym łez padołem? Tak samo jak "cyngiel" od ministra Dębskiego czy ostatnio Zirajewski. Zabili się, ich zabili, co za różnica - dla SW zawsze to samo wytłumaczenie: noo, nie dało się ich ochronić, nie dało się, staraliśmy się, może gdyby było więcej pieniędzy na więzienia... Zupełnie jak prokuratorzy: nie ten trup, to inny, ważne żeby zamknąć sprawę. Jak mawiał Linda w filmie "Kroll" - "u nas, sztuka jest sztuka".
Inne dzisiejsze "kwiatki" w sprawie Olewnika. Prokurator poinformował Olewników już dwie godziny po odnalezieniu zwłok, że to ich syn, choć ciało leżało pod ziemią trzy lata i było w takim rozkładzie, że do identyfikacji potrzeba było specjalistycznych badań. Z kolei samej identyfikacji dokonano na podstawie próbek wziętych z kości. Problem w tym, że - jak wynika z dokumentów - wzięto je dwa dni przed tym, jak trafiły na stół prosektorium i po raz pierwszy odwinięto je z drucianej siatki.
Ci prokuratorzy pracują w organach do dzisiaj...
Jak tak dalej pójdzie, zaraz okaże się, że Olewnik zabił się sam, po czym obwinął się w siatkę i zakopał...
49659


Komentarze
Pokaż komentarze (18)