Paweł Burdzy Paweł Burdzy
44
BLOG

W Londynie znowu trują

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 1

Londyn, ulubione ostatnio miasto Rosjan. Ot, były pułkownik KGB i krytyk prezydenta Putina - Aleksander Litwinienko, co zdezerterował do Wielkiej Brytanii sześć lat temu, miesiąc temu stał się poddanym Królowej. Pech chciał, że - choć dalej w ukryciu - spotkał się z rosyjską dziennikarką, która miała mu dostarczyć nazwiska zabójców Anny Politkowskiej. Omówił się biedaczyna w znanym barze sushi i ... zatruł się. Ale nie było to zwykłe gastryczne zatrucie, bo choć od zdarzenia minęło ponad dwa tygodnie, to Litwinienko leży w szpitalu i czuje się coraz gorzej. Trucizna zaatakowała system nerwowy, ma tylko 50 proc. szans na przeżycie a i tak będzie częściowo sparaliżowany.

Skąd my to znamy? Wystarczy spojrzeć na twarz prezdenta Juszczenki, który także "zatruł się" biesiadujac z jakimś ukraińskim KGB-owcem. Jeśli Londyn i trucizna, to oczywiście "bułgarski parasol" - i zabicie bułgarskiego dysydenta Gieorgija Markowa w 1978 r. Tam ktoś zahaczył go na ulicy parasolem, na którego końcówce była dawka trucizny. Po trzech dniach Markow nie żył.

W ciele Litwinienki stwierdzono obecność toksyny. W teorii - po dziesięciu godzinach powinien nie żyć. Podobnie jak i Juszczenko powinien dawno się przenieść na tamten świat, po feralnej "popijawie" na KGB-owskiej daczy. Jak widać trują dalej, na szczęście trochę mniej skutecznie. Swoją drogą ciekawe jak się teraz musi czuć mieszkający w Londynie Berezowski???

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka