Paweł Burdzy Paweł Burdzy
76
BLOG

A tymczasem w Estonii...

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 1

wywołany blogiem Łukasza Warzechy wyznaję: fascynują mnie Estończycy. Ten dzielny naród nie dość, że oparł się sowietyzacji, to obecnie dochodzi do sukcesów z 30 proc. mniejszością rosyjską i rosyjskojęzyczną. Poniżej kilka fragmentów z ostatniego mejla z serii (info za "Gazetą Wyborczą").

Każdy Estończyk może wejść na stronę rządu i sprawdzić wszystkie informacje, jakie na jego temat zebrało państwo (...) Uczniowie nie mają dzienniczków, bo oceny i uwagi nauczyciele zamieszczają na szkolnych serwerach. Nie trzeba chodzić do lekarza - wystarczy wejść na stronę, gdzie lekarz wystawi receptę. Darmowe punkty internetowe są w każdej miejscowości, prawie wszędzie dostępny jest sygnał Wi-Fi, wystarczy wysłać SMS-a za 3 zł, by przez cały dzień móc surfować. Skąd u was takie zamiłowanie do internetu?

Ivar Tallo, szef e-Governance Academy, organizacji wprowadzającej internet do administracji publicznej: W połowie lat 90., kiedy wygasł rozpęd wynikający z reform, politycy zaczęli zastanawiać się, co zrobić z biedną i nieatrakcyjną Estonią. Postawiono na informatykę oraz technologie genetyczne. W 1996 r. rząd rozpoczął akcję pn. "Tygrysi skok" - pierwszy na świecie program przyłączenia do sieci wszystkich szkół. W programie brał udział zarówno sektor państwowy, jak i prywatny. W 2000 r. kilka dużych firm i banków zorganizowało darmowe kursy używania komputerów, w których wzięło udział 10 proc. społeczeństwa. "Tygrysi skok" przełamał podziały na biednych i bogatych. Nagle wyrosła generacja wiedząca, jak używać komputerów. Dzięki temu młodzi zarabiają więcej, a w Estonii powstają znane na całym świecie programy, takie jak KaZaa czy Skype. A trzeba pamiętać, że komputeryzacja szkół nie była łatwą decyzją. Wielu nauczycieli wolało raczej remonty budynków niż inwestowanie w komputery.

- Największa firma telekomunikacyjna musi umożliwić wszystkim zainteresowanym dostęp do internetu. Dzięki sieci można lepiej realizować prawa obywatelskie. Proszę spojrzeć na mój dowód osobisty - wyciąga dokument podobny do polskiego, tyle że z chipem. Wkładam go do czytnika w komputerze, wpisuję PIN. Dostaję się na stronę administracji publicznej, gdzie w jednym miejscu mam dostęp do wszystkich informacji, które państwo zebrało na mój temat. Mogę zamówić ubezpieczenie, kiedy pojadę za granicę, sprawdzić, czy dobrze zostały wpisane dane mojego samochodu. Jeżeli ktoś jest człowiekiem roztargnionym, zapominającym zabrać z domu prawo jazdy, policja może je sprawdzić na tym serwerze. O ile oczywiście ma się przy sobie dowód osobisty (...) To nie wszystko. Poprzez tę stronę w kilka minut zapłacę podatki, cło, składkę emerytalną. Dowiem się nawet, czy państwo nie prowadzi przeciwko mnie postępowania karnego lub administracyjnego.

Skoro państwo ma taki łatwy dostęp do wszystkich informacji o obywatelu, to łatwo może nadużyć tych możliwości.
- Wprost przeciwnie! Otworzę teraz panu podstronę, gdzie wyświetlone są nazwiska wszystkich osób, które zaglądały do moich danych. Jest tutaj podana data, czas i miejsce. Jeżeli uznam, że był tu ktoś nieuprawniony, mogę wnieść skargę do rzecznika ochrony danych osobowych. Z jednej strony wiem, jakie informacje państwo ma o mnie, z drugiej mogę śledzić, kto w nich grzebie. I mogę się bronić (...)  Ale deklaracje podatkowe składa przez internet 82 proc. podatników. W 1999 r., w pierwszym roku istnienia tej możliwości, było to poniżej 2 proc. Uważam, że w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych zagłosuje przez internet około 10 proc. uprawnionych.

I - uwaga! - Uwaga dla wszystkich malkontentów:
- Wielu ludzi za granicą twierdzi, że Estonia odniosła sukces, bo jest mała. Ale Łotwa czy Litwa - państwa podobnej wielkości - pod względem technologii internetowych rozwijają się dwa razy wolniej. Najważniejsza jest wola polityczna. Wszystkie estońskie rządy uznały internet za priorytet. Firmy prywatne są bardzo ważne, ale rolą rządu jest wyznaczanie kierunku. W ciągu ostatniej dekady co roku 1 proc. budżetu szedł na rozwój technologii komputerowych.
 

A tymczasem w Polsce... Kaczyński w Tuska, Schetyna w Rokitę, WSI w mediach, przegrany Kazio szuka pracy, Dziennik swastyką w Romana uderza, PISzPlatformąsiębijedladobraPolskioczywiście... ble, ble, rzyg...

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka