No i stało się! Niedo-premier z Krakowa z lidera został do zwykłego posła zredukowany. Dokonał tego niedo-prezydent z Trójmiasta, kończąc tym samym drugi triumwirat.
Za pierwszym razem, płowowłosa polityczna bestja z Kaszub pozbyła się dwóch fałszujących (jeden zbyt lewo, drugi zbyt prawo) tenorów. Drugi triumwirat najpierw przekształcił się w duumwirat poprzez pozbycie się Siostrzycy ("ach Donaldusie, ach bracie Janie, czemuż lustracyjny nóż w me niewieście plecy hyżo wbijacie?"). Teraz przyszła kolej na pozostałego Brata - został tym, kim był przez ostatnie miesiące: niedo-szefem klubu parlamentarnego i "sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem" z Krakowa.
A niedo- z Trójmiasta? No cóż, teraz nic nie stoi na przeszkodzie, aby za parę lat poświęcić się i wziąć na siebie ciężkie brzemię ratowania gnijącej republiki... Chyba że za trzy lata wyskoczy mu jakaś syrenka z warszawskiego ratusza, ale od czego chłopcy z ferajny Grzegorza S.?
Jak na razie z całego zamieszania cieszy się super-premier, bo ten niedo- z Krakowa na bocznym torze, szczuty na dodatek przez neo-Katonów (Katona "Bardzo Małego" Kalisza i Katona "Zupełnie Malutkiego" Tobera). Cieszy się i jego brat, nieudo-prezydent, bo ten z kolei lubi, gdy u konkurencji leje się krew a członkowie Układu i Ludzie Broniący Układu wykańczają się we frakcyjnych walkach.
Nie cieszą się dwaj przystawko-premierzy, no bo sprawa się rypła, ten z Krakowa zredukowany, więc kto przykryje medialnie wygłupy wszech-młodziaków czy unikalny program "pierwsza praca - dzisiaj leżanka, jutro radna/posłanka"?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)