"Dziennik" odkrywa nowe poziomy Samoobronnego programu "pierwsza praca - dzisiaj leżanka - jutro radna/ posłanka". Otóż to nie tylko posłowie od Endrju swawolili, ale także... posłanki. Przynajmniej dwie. Tajemniczy, były działacz Samoobrony zeznaje incognito:
"W Samoobronie są ludzie prości i proste obyczaje. Powiem panu więcej – zdarza się, że tam kobiety też składają młodym chłopakom ofertę: kariera za seks. I faceci na to idą."
"To było tak, że dzięki temu prowadził on biuro poselskie i był pracownikiem w Sejmie przy Andrzeju. Ale żeby pracować, musiał dmuchać babkę, której pan by nie podejrzewał o to, że ją można dotknąć. Chyba jedna z najbrzydszych w Samoobronie."
"Trochę alkoholu, kiecka do góry... tak tam bywało."
Mniam, mniam. Teraz tylko rozpoznac które. Rena? Gieńka? Wandzia? A może Danka? Bo przecież nie Sandra, no chyba nie ona..., ale kto wie???
Która by nie była: "kiecka do góry" i w... Polskę idziemy, drogie Panie, w Polskę pewnym roz-krokiem! Pani Środa et consortes powinny być zadowolone, bo kobiety z Samoobrony wyzwolone są i basta!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)