O sprawie abp Wielgusa napisano już prawie wszystko, więc tylko jedna refleksja a propos zachowania naszej hierarchii. Myślałem, że odwołanie ingresu uczyni te uwagi zbytecznymi, ale wystąpienie prymasa Glempa pokazuje, że nasi biskupi ( a przynajmniej ich część) "niczego nie zrozumieli, niczego się nie nauczyli".
Banałem jest porównywanie ich reakcji do reakcji innych korporacji. Podobnie jak w przypadku jakiegoś adwokata-łapówkarza czy lekarza, który operował po pijaku, zaraz rozlega się gromkie "My?? Winni? Ależ to atak na CAŁE środowisko, media kłamią... itp". W przypadku abp Wielgusa ta chora solidarność zawodowa też zadziałała jak trzeba.
Gdy jednak słyszy się abp Sławoja-Głodzia, który ma dość "haniebnego oskarżania i szkalowania", bp Życińskiego prawiącego o "zorganizowanym działaniu przeciw Kościołowi" czy ubolewania ks. Prymasa nad sądem, który dokonał się w oparciu o "świstki, dokumenty po trzeci raz odbijanych" (choć przecież sam abp Wielgus przyznał się w końcu), trudno nie oprzeć się wrażeniu wielkiej arogancji. I zdziwieniu, że świeccy mają głos. Że wierny lud nie przyjmuje wszystkiego co mówią mu jego pastrze, w imię "Roma locuta, causa finita".
Cały czas chodzą mi po głowie słowa z "Braci Karamazow" Dostojewskiego. Pisarz, który katolików nienawidził, każe jednemu ze swoich bohaterów, Iwanowi (nb w stanie pewnego rozstrojenia nerwów), snuć traktat filozoficzny p.t. "Wielki Inkwizytor". Rzecz dzieje się średniowiecznej Sewilii, gdzie powtórnie przychodzi na świat Chrystus, porywając tłumy i czyniąc cuda. Jednak Wielki Inkwizytor każe go pochwycić, wtrącić do więzienia i następnego dnia spalić na stosie. W rozmowie w celi pyta i wyjaśnia: "Po co przyszedłeś nam przeszkadzać? Bo wiesz, że przyszedleś nam przeszkadzać (...) nadałeś nam prawo związywać i rozwiązywać, teraz nawet niech ci nawet przez myśl nie przejdzie odebrać nam to prawo. Po co przyszedłeś nam przeszkadzać?".
Fikcja literacka, fikcją literacką, jednak słuchając Prymasa dźwięczało mi w uszach owo "dlaczego nam przeszkadzacie", z wielkim wyrzutem, tym razem skierowane do wiernych.
Pocieszające, że jak mówi stare, polskie porzekadło, "dłużej klasztora niż przeora".



Komentarze
Pokaż komentarze (4)