Paweł Burdzy Paweł Burdzy
39
BLOG

Czy Tony Blair podbierze nam tarczę?

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 13

Niewykluczone. Jak donosi "The Economist" już od jesieni brytyjski premier prowadzi dyskretny lobbing za umieszczeniem bazy z rakietami przechwytującymi na terytorium Wielkiej Brytanii. Podobno miał o tym osobiście rozmawiać z Bushem. To miałby być ostry akcent na koniec 10-letniego premierostwa i sposób na jeszcze trwalsze powiązanie Brytanii z Ameryką.

Brytyjski tygodnik przytacza argumenty, które mogłyby przeważyć za wyborem Wielkiej Brytanii i porzuceniem polskiej lokalizacji:

1) przede wszystkim Rosja - łatwiej jej będzie zaakceptować amerykański system w Brytanii niż w Polsce;

2) przyjacielskie stosunki Blaira i Busha (to może być rekompensata dla najwierniejszego sojusznika Waszyngtonu, za co premier Tony jest nazywany przez nieżyczliwych "pudlem Busha");

3) geografia: antyrakiety wystrzeliwane z Wlk. Brytanii trafiałyby w rakiety z takiej Korei Północnej czy Iranu w najbardziej dogodnej do tego typu operacji środkowej fazie lotu. Dodatkowo częścią systemu antyrakietowej tarczy jest system wczesnego ostrzegania w Fylingdales, zmodernizowany w 2003 r. za ... amerykańskie pieniądze. A dyplomaci NATO zostali poinformowani, że Wlk. Brytania pragnie dalej wspólpracować przy rozbudowie systemu.

Trzeba przyznać mocne argumenty. Chyba, że - czego też nie można wykluczyć - to tylko zmyłka, mająca na celu rozmiękczenie Polaków i zmuszenie nas do podjęcia decyzji na łapu-capu. Ostatecznie Blair musiałby pokonać wielki opór brytyjskiego społeczeństwa, które może niechętnie patrzeć na dalsze zacieśnianie związków z Ameryką od tego wstrętnego Busha. Ostatecznie obóz wyznający zasadę "potępiamy wszystko to, na czym zależy Bushowi" jest tam równie silny jak w Niemczech czy we Francji.

Gdyby przypadkiem artykuł wpadł w ręce Prezydenta czy Premiera RP (choć to wątpliwe, bo w poprzednim numerze ukazał się rzekomo "haniebny" artykuł o Polsce), powinien dać do myślenia, czy nie nazbyt pochopnie pozbyli się z rządu Radka Sikorskiego. Znający anglosaską mentalność i sztukę dyplomacji, z kontaktami po obu stronach oceanu, biegle mówiący po angielsku - takiego negocjatora w sprawie tarczy nam potrzeba. Ale po dymisji Sikorskiego, takiego negocjatora - dodatkowo twardego, gdy trzeba - nie ma.

Oczywiście nie ma sytuacji bez wyjścia. Może wystarczyłby telofon do senatora z Bydgoszczy i powierzenie mu nowej misji. Może jest ktoś inny, bardziej bieglejszy, choć działający w cieniu. Może w końcu sam premier negocjuje i to negocjucje ostro. Oby. Najgorsze byłoby w tym wszystkim, abyśmy nie negocjowali wcale i brali antyrakietową tarczę jak przysłowiowego kota w worku. Z drugiej strony widać - jeśli artykuł w "The Economist" to nie podpucha - że na ten kąsek ma ochotę gracz z pierwszej, światowej ligi.

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka