Kiedy wczoraj przed 23, wnosiłem bezwładne ciało mojej 2,5-letniej córeczki do sali ostrego dyżuru w jednym z renomowanych (podobno) szpitali usłyszałem: "ale wie Pan, że Pana rejon jest na Pipszczyńskiej". Lekko oszołomiony po wcześniejszym, kilkuminutową reanimacją córki (zapaść, brak oddechu na skutek wysokiej temperatury) odpowiedziałem, że dałem sobie spokój z wzywaniem pogotowia (wiadomo dlaczego) i zawiozałem dziecko na NAJBLIŻSZY ostry dyżur, jakieś 10 minut drogi od domu. Pani, skądinąd miła i wcale nie zaniedbująca czynności, powiedziała że procedury wymagają, że powinienem jednak zawieźć dziecko "do rejonu,na Pipszczyńską" jakieś kilkanaście kilometrów dalej... Zabrakło tylko tekstu, że jak nie karetką, to - według procedury - mogę przyjść jutro, między ósmą a czternastą trzydzieści...
Ile jeszcze, do k....y nędzy, będziemy słuchać tych bzdur?
Nie chodzi o mój przypadek. Szczęściarz jestem: mieszkam w Warszawie, szpital pod bokiem i nie dam sobie w kaszę dmuchać. Podejrzewam, że poza wielkim miastem, gdzie szpitala nie ma pod bokiem, gdzie nie ma samochodu - efektem byłby zimny trup dziecka... I jak zwykle będziemy słuchać opowieści, że zawiodła struktura, organizacja, NFZ itp.
Jak na ironię dzisiaj nieco wcześniej oglądałem posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia, gdzie pani Kopacz ze swoimi pomysłami na reformy na nowo odkrywała proch, a jej poprzednicy z PiS i LiD (sami nie zrobili nic) byli tym wielce oburzeni (a przecież w obu wypadkach "miałeś chamie złoty róg"). Równie oburzony był Premier-cudotwórca, pouczający że przecież trzeba czasu (a co robiliście przez ostatnie dwa lata w opozycji? Gabinety cieni, gdzie te szuflady pełne projektów?).
I ze służbą zdrowia, będzie jak ze wszystkim: to ma być pałka do pognębienia przeciwników politycznych, a nie szukanie rozwiązań. Lekarze i pielgniarki strajkują? - dobrze tak PeOwcom, którzy wygrali wybory na ich plecach - zacierają ręce ci z PiS. Zaprosić Religę do zespołu pracujacego nad reformą? Ależ skąd, przecież mogłoby się okazać, że te PiSiory miały choć 10 proc. racji. Razem, ponad podziałami... ale przecież nie będzie można szpanować w gazetach nowymi inwektywami i przeciekami.
I tak pajacują. A w tle te wszystkie "kontrakty", "rejony", "limity" i ... prawdziwe, realne tragedie i śmierci.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)