Jest!!!! Jest!!! Nareszcie!!! Raport Pitery się znalazł, ten o kartach kredytowych za "tego PiS-u".
Żeby była jasność - nie popieram kupowania rybek, pledów czy perfumów z takich kart. Ale w swym szale twórczym, PdOPZNwIP Pitera pominęła prominentnego przedstawiciela rządu PiS-Samoobrona-LPR: Radka Sikorskiego. Ciekawe dlaczego?
Oto co pisał niedawno "Dziennik":
Restauracje, bilety lotnicze, hotele - wszystko za ponad 35 tys. zł i ze służbowej karty kredytowej. Tyle w ciągu 13 miesięcy ministrowania wydał były szef resortu Radosław Sikorski - wylicza "Dziennik". Wydatki dotyczą okresu, gdy Sikorski był szefem resortu obrony w rządzie PiS. Karta służbowa z limitem 25 tys. zł należała się Sikorskiemu gdy był ministrem obrony narodowej w rządzie PiS. Informacje o wydatkach ze służbowych kart kredytowych urzędników MON trafiły teraz do sejmowej komisji obrony narodowej. Okazało się, że najwięcej - 35,9 tys. zł wydał sam minister. Na co? Ponad 20 tysięcy na restauracje, za 12 725 zł. były szef MON kupił bilety lotnicze, a 3 178 zł. wydał na hotele. - Nie wiem, czy 35 tysięcy to dużo. Większość z tych kosztów to rachunki podczas delegacji. Minister miał również obowiązki reprezentacyjne. Musiał podejmować gości np. w restauracjach i właśnie wtedy korzystał z karty kredytowej - tłumaczy Piotr Paszkowski, rzecznik Sikorskiego i w resorcie obrony, i teraz w MSZ.
Czyżby w Kraju Miłości "ponad 20 tysięcy na restauracje"Radka było "obowiązkiem reprezentacyjnym" a 32 złotych "za dwie herbaty w kawiarni Szpulka" to już prywata ministra Woźniaka?
P.S.
Gdybym był złośliwy, zapytałbym czy pani Pitera płaci za fryzjera (chyba codziennie) za swoje i czy się czesze w godzinach urzędowania (czyli marnotrawi czas, który powinna wykorzystać na pracę jako PdOPZNwIP), ale nie jestem, więc nie zapytam.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)