Warto więc spojrzeć na jego tło z dalszej perspektywy. Oto tekst, który napisałem na ten temat pięć lat temu. Zapraszam do zweryfikowania jego aktualności.

***
Dlaczego Watykan chroni agentów?
Po co strzelano do Jana Pawła II?
Zamieszanie, jakie wywołał kardynał Dziwisz, powoli „ulega przedawnieniu”. Pojawiły się co prawda głosy, że ktoś tam przestanie dawać na tacę czy chodzić do spowiedzi, dopóki nie ujawni się agentów w sutannach i habitach, ale hierarchowie nie od dziś trzymają się zasady, że wierni to stado baranów, które niczego nie rozumie i nie wyciąga praktycznych wniosków. Jak dotychczas takie podejście do Polaków wspaniale się sprawdzało. Ku pokrzepieniu serc biskupów PAP podała informację, że 72% rodaków ufa kościołowi. Niewielu pewnie zwróciło uwagę na pewną grę dat: wyniki badania opublikowano tydzień po zakazie wobec ks. Zaleskiego (7.06.2006), a sondaż przeprowadzono pomiędzy 11-16 maja…
Pozostała jednak grupa ludzi prawych, nawet wśród dziennikarzy, którzy ostro zaprotestowali przeciwko haniebnemu postępkowi hierarchii. Niektóre gazety publikowały sondaże o ponad 50% poparciu wobec zamiaru ujawnienia kościelnych kapusiów przez bohaterskiego księdza. Jeden z publicystów trafnie zauważył: „…gdyby wrogowie kościoła mogli podsunąć kardynałowi Dziwiszowi sposób reakcji na zapowiedź ujawnienia kilku agentów, to podsunęliby to... co biskup zrobił” (Tomasz Wiścicki TVN 24). Rodzi się więc pytanie, dlaczego delegaci Watykanu na Polskę podjęli tak wielkie ryzyko zrażenia do siebie wielu samodzielnie myślących Polaków. Odpowiedź jest zaskakująco prosta:ujawnienie prawdy byłoby jeszcze groźniejsze…
Większość komentatorów upatruje to zagrożenie w dekonspiracji całej siatki agenturalnej w strukturach kleru (tzw. lobby antylustracyjnego). Wytłumaczenie to ma jednak wady. Po pierwsze, gdyby Watykan rzeczywiście obawiał się tylko o prestiż korporacji i los wysoko postawionych jej prominentów, a chciałby sam chronić siebie przed ich zdradzieckim wpływem, już dawno po cichu pozbyłby się kolaborantów. Tymczasem i JP2, i B-16 sami zatwierdzali nominacje antylustratorów, nie odsuwali ich od urzędów, pozwalali i pozwalają ‘grzać się w swoim blasku”. Po drugie, prawda o krakowskich czarno-czerwonych agentach i tak już rozeszła się pocztą pantoflową. Pozostawienie ich na urzędach jeszcze bardziej kompromituje instytucję niż ich publiczne zdemaskowanie.
Wobec tych faktów i przesłanek nieodparcie (i nie od dziś) nasuwa mi się wniosek, że oprócz prawdy o 10-15% judaszczyków wśród swego kleru, Watykan skrywa jeszcze większą tajemnicę. Ujawnienie jej byłoby kompromitacją Rzymu na skalę międzynarodową.Ślad takiej interpretacji zachowania papiestwa zasugerował jeden z prominentnych „autorytetów” wiązany z kryptonimem „Delta”. To właśnie po jego wypowiedzi Dziwisz zareagował tak ostro, by nie rzec nerwowo…
Ks. Maliński powiedział ni mniej ni więcej, że to za wiedzą papieża-Polaka kontaktował się z tajniakami i otaczał ich …posługą duszpasterską (e-polityka z 30.05.2006 na podst. agencji IAR). Zaleskiemu nakazano milczenie, ale i Maliński też siedzi cicho…
Oderwijmy na chwilę oczy od naszego zaściankowego podwórka i spójrzmy z lotu ptaka na niełatwą sytuację katolicyzmu w dwudziestym wieku. W jego początek Watykan wszedł jako organizacja bardzo konserwatywna i bezdyskusyjnie związana z systemem monarchicznym. Ostoją papiestwa było katolickie cesarstwo austro-węgierske. Wszelka wolność sumienia, religii czy poglądów politycznych uznawana była za podszept szatana. Za popieranie demokracji groziła ekskomunika…
Pierwsza wojna światowa zmiotła cesarstwa zachodnie, a na miejsce wschodniego wprowadziła reżim bolszewików. Katolicyzm musiał szybko znaleźć nową podporę polityczną. Ten dylemat dobrze zobrazował wyniesiony przez JP2 na ołtarze chorwacki zbrodniarz wojenny, kardynał Stepinac, przedstawiając trzy opcje dla Watykanu: masońskie demokracje Zachodu, socjalizm internacjonalistyczny Stalina i nowy kierunek polityczny – socjalizm narodowy. Oficjalny organ prasowy Watykanu, dziennik L’Osservatore Romano z 2.12.1925 jasno pokazuje, na kogo postawiono:
"Reżim faszystowski wprowadził bez wątpienia sprawiedliwe reformy, która to zasługa tym bardziej rzuca się w oczy, kiedy ją przeciwstawić z jednej strony agnostycyzmowi państwa liberalnego... a z drugiej strony antyklerykalnemu sekciarstwu rządów demokratyczno-masońskich. Faszyzm natomiast uznaje społeczne znaczenie religii i Kościoła jako siły pożytecznej dla rządów samego narodu... to trzeba uczciwie przyznać i należną zasługę przypisać Mussoliniemu…”
Dzięki Bogu Hitler skończył jak skończył. Ci, którzy mienią się na ziemi zastępcami Syna Bożego mieli kolejny orzech do zgryzienia… Postawieni wobec wyboru masońska demokracja – komunizm wybrali ten ostatni. Emanacją tego wyboru był Sobór Watykański II i osobiście papież Jan XXIII. Amerykę Łacińską (co należy tłumaczyć katolicką) ogarnęła fala partyzantów w sutannach. Rozwinął się nowy prąd w katolickiej „biblistyce”- teologia wyzwolenia. (Warto zauważyć, że agent-ksiądz Czajkowski właśnie w tamtych czasach rozpoczął dobrowolną i oddaną współpracę z komunistycznym reżimem.) Watykan i tym razem nie miał szczęścia – jego koń przegrał współzawodnictwo z masońską demokracją Zachodu.
System sowiecki, by przetrwać, wytworzył bardzo skuteczny model służb specjalnych. Nie mam zamiaru szczegółowo go opisywać – czyni to bezkonkurencyjnie Wiktor Suworow, były agent jednej z nich – dość powiedzieć, że zbudowano dwie niezależne i konkurujące ze sobą struktury. Jedna, szeroko znana i składająca się z mniej inteligentnych, ale bardzo ideowych towarzyszy, KGB i druga, o której Zachód dowiedział się dopiero w latach siedemdziesiątych po zdradzie Pieńkowskiego, GRU.
KGB podlegało władzom cywilnym, GRU siłom zbrojnym. Podobny układ zbudowano w pozostałych demoludach. I tak w Polsce istniały służby cywilne – SB i wojskowe - WSI. SB podlegało odpowiednio KGB, a WSI GRU (np. Jaruzelski według ostatnio opublikowanych dokumentów był (jest?) agentem rosyjskiego wywiadu wojskowego). KGB-SB zajmowało się głównie „obroną ustroju”, podczas gdy głębiej zakonspirowana i lepiej dowodzona formacja wojskowa, skupiała się na wywiadzie międzynarodowym i kontrolowaniu struktur władzy w sowieckim imperium. GRU w latach siedemdziesiątych najwcześniej zdiagnozowało przyszłość sowieckiego socjalizmu – jego klęskę w rywalizacji z wolnymi społeczeństwami Zachodu. Jako grupa bardzo pragmatyczna przygotowała zawczasu wyjście z tej nieprzyjemnej sytuacji. Powstała doktrynakonwergencji. Jej szczegóły można znaleźć w materiałach publikowanych przez Włodzimierza Bukowskiego, któremu nieopatrznie pozwolono po upadku Gorbaczowa zajrzeć do kremlowskich archiwów. Ogólnie można ją opisać jako stopniowe dążenie do upodobnienia systemów społeczno-politycznych Wschodu i Zachodu, by w końcu zbudować jednolity, ponadnarodowy system władzy nie zagrożony niczyją konkurencją – Rząd Światowy.
Tu zaczynamy się zbliżać do naszego pytania, dlaczego katolicyzm tak zażarcie i nie licząc się z kosztami broni swoich agentów. Czy możliwe jest, żeby operacja o tak wielkim zasięgu, jak połączenie Wschodu i Zachodu w jeden system, mogła obyć się bez udziału lub wbrew woli Watykanu, który dotychczas tak czynnie angażował się w światową politykę? Czy architekci konwergencji mogli zrezygnować z próby zaproszenia do współpracy tak użytecznego wspólnika? Stawiając te pytania, warto sięgnąć do kilku dodatkowych poszlak. Otóż Andrzej Gwiazda otwarcie mówi o umowie pomiędzy JP2 a CIA o niewspieraniu przez kościół elementów ekstremalnych w czasie przemian sierpniowych w PRL. Czynnie zrealizował to prymas Wyszyński, uspakajając radykalne nastroje w przemówieniu wygłoszonym w sierpniu 1980 roku. Poparcie Wałęsy, okrągłego stołu i Kwaśniewskiego na prezydenta to dalsze logiczne kroki w tej strategii. Ks. Zaleski mówi z kolei o umowie pomiędzy kościołem a PRL o zniszczeniu teczek agentów w sutannach. Ta sprawa miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego (w reakcji na swoje rewelacje ks. Zaleski usłyszał od namiestnika Watykanu: „Wrzuć to do pieca”).
Sugestia, że Watykan, a szczególnie JP2 współpracował z architektami „pierestrojki” spotyka się często z zarzutem: „no to dlaczego do Niego strzelali?”. Pomimo pozornej trudności, odpowiedź jest zaskakująco prosta – z tego samego powodu, co zamordowali ks. Jerzego. Oba zamachy były rezultatem rozgrywek pomiędzy KGB reprezentującym ‘twardogłowy’ kurs wobec Zachodu, a GRU, który widział konieczność (i zyski) z dogadania się z nim. KGB, dowiedziawszy się o zamiarze powolnego demontowania sowieckiego imperium i budowaniu porozumienia z Zachodem, widziało w zabójstwie sprzyjającego tym zmianom papieża drogę do ochłodzenia lub zamrożenia „budowania mostów” z ideologicznymi wrogami. Co ciekawe gen. Pietruszka, odpowiedzialny za zabójstwo ks. Popiełuszki, znajdował się 13.05.1981 na Placu św. Piotra w Rzymie…
Zamach się nie udał i JP2 wykonał do końca swoje zadanie. CCCP upadł, KGB rozwiązano, Polska i ościenne państwa uzyskały koncesjonowaną niepodległość, GRU (a u nas WSI) przejęło władzę i dominację ekonomiczną na terenie dawnego RWPG. Następnie wpędzono nas do nowego, tym razem europejskiego kołchozu.
Wojtyła zmarł. Nie dziwi, że do zadania zburzenia Żelaznej Kurtyny i połączenia dwu wrogich obozów wybrano papieża z Polski. Do jakiego zadania wybrano Niemca? Jak zwykle – do wprowadzenia ordnungu na Zachodzie (Niemcy od wieków poczuwali się do tej roli) oraz do skonsumowania małżeństwa z Moskwą. Od XVII wieku oba wielkie narody nie przestają o tym marzyć…
B16 ma teraz za zadanie dokończyć unicestwianie państw narodowych poprzez przyjęcie eurokonstytucji, a później „pojednać” się z prawosławiem, otwierając szeroką jak rosyjski tor drogę do Imperium Eurazji - od Atlantyku po Pacyfik a może i dalej.
Watykan postępuje bardzo konsekwentnie. Stara się związać z najsilniejszym obecnie systemem politycznym, by stale zachowywać i powiększać duchową władzę nad narodami. Po Cesarzu przyszedł czas Musolliniego i Hitlera, potem CCCP, a dzisiaj Rządu Światowego. Nic dziwnego, że czytelnicy Biblii z niedowierzaniem przypominają sobie Jej słowa:
Chodź, pokażę ci sąd nadwielką wszetecznicą, która rozsiadła się nad wielu wodami,
Z którąnierząd uprawiali królowie ziemi, awinem jej nierządu upijali się mieszkańcy ziemi.
I zaniósł mnie w duchu na pustynię. I widziałem kobietę siedzącą na czerwonym jak szkarłat zwierzęciu, pełnym bluźnierczych imion, mającym siedem głów i dziesięć rogów.
A kobieta była przyodziana w purpurę i w szkarłat, i przyozdobiona złotem, drogimi kamieniami i perłami; a miała w ręce swej złoty kielich pełen obrzydliwości i nieczystości jej nierządu.
A na czole jej wypisane było imię o tajemniczym znaczeniu: Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi.(…)
I mówi do mnie:Wody, które widziałeś, nad którymi rozsiadła się wszetecznica,to ludy i tłumy, i narody, i języki.(…)
Akobieta, którą widziałeś, towielkie miasto, które panuje nad królami ziemi.
(Obj. 17:1-5.15.18 – wyróżnienia autora)
Czyżby czas bezwzględnego panowania jednej wszechświatowej (ekumenicznej) religii i Światowego Rządu, na którego czele zasiądzie Antychryst, był już aż tak bliski???
Patrząc na obecne wydarzenia z tak szerokiej perspektywy, nie dziwi, że watykański namiestnik na Polskę, kardynał Dziwisz, nie zawraca sobie głowy takimi drobnostkami jak prawda o agentach czy chwilowa utrata zaufania części Polaków. Tu trzeba bronić interesów i tajemnic Imperium! Papież zresztą zręcznie przygotował naszą naiwną gawiedź na chwilowe problemy z wiarygodnością:
„Trwajcie mocni w wierze!”
Rzeczywiście, trzeba dużo ślepej wiary…
***
„On (Czajkowski) próbował bronić określonej sprawy – forsować kwestię reformy posoborowej Kościoła. I robił to przy pomocy bezpieki. To było cos niesamowitego.”
Dr T.Witkowski zbadał w IPN akta agenta o ps. „Jankowski”. (Dziennik 18.05.2006 „Witkowski: Akta nie kłamią”)
„Podobnie jak Andrzeja i Piotra łączyły braterskie więzi, tak i Kościoły Rzymu i Konstantynopola odnoszą się do siebie jak siostry” B16 Ekumenizm.pl 14.06.2006
***
Czajkowski, Maliński, Pieronek, Życiński, Gocłowski to nie zdrajcy kościoła. To jego najwierniejsi synowie!
Właściwe pytanie brzmi: Czy kościół katolicki nie zdradził czasem Prawdy i Boga???
Po co strzelano do Jana Pawła II?
Po co strzelano do Jana Pawła II?



Komentarze
Pokaż komentarze