Po przeczytaniu na szybko stenogramów można śmiało stwierdzić, ze dalej wiemy ze nic nie wiemy. Byłbym ostrożny w wygłaszaniu zbyt pochopnych opinii. Chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów.
10:40:50,5 - Drugi pilot wydaje komendę "odchodzimy". Dla nie zorientowanych - oznacza to rezygnacje z manewru lądowania i poderwanie maszyny w górę. Dlaczego więc Tu-154 dalej spada? Usłyszałem już od kilku specjalistów zarzut, że kapitan zignorował drugiego pilota. Taki argument w mojej ocenie jest absurdalny. Jeżeli pada komenda "odchodzimy" to nie ważne czy wypowiada ją pierwszy czy drugi pilot - musi być wykonana. W sytuacji kiedy kapitan nie reaguje, drugi ma obowiązek przejęcia sterów i podniesienia maszyny jeśli stwierdza taką potrzebę - a to, że stwierdza potwierdza stenogram. Na polu walki po komendzie padnij wszyscy padają, niezależnie od tego czy komenda zostanie krzyknięta przez zastępce czy dowódcę.
Druga sprawa to obliczanie prędkości opadania. Byłbym daleki od takich obliczeń na podstawie odczytów wysokości, ponieważ piloci na 99% korzystali z RW, dlatego też wyznaczenie wysokości faktycznej prędkości może być wypaczone przez rzeźbę terenu.
Pozostaje jedno zasadnicze pytanie. Dlaczego po komendzie "odchodzimy" samolot dalej spadał. Może jednym z czynników było uszkodzenie samolotu, które spowodowało zbyt ostre opadanie samolotu i brak możliwości podniesienia maszyny? Proszę potraktować ostatni akapit jako moją osobistą subiektywną tezę.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)