Zapewne niejednokrotnie ukazywały się w S24 teksty na temat byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, jego komunistycznej przeszłości i wielkich zdolności socjotechnicznych które nadal działają na wielu Polaków. Jednak w świetle ostatnich wydarzeń takich jak „Lista 500” czy stanięcie przez byłego prezydenta na czele rady programowej LiD'u skłaniają mnie żeby napisać co nieco o panu Kwaśniewskim.
Na początek warto wiedzieć kim był w przeszłości obecnie walczący jak lew obrońca standardów demokracji. Bez wątpienia jego poglądy ukształtowały się w latach 80 kiedy to wzorami naszego prezydenta byli „towarzysze” pokroju pana Rakowskiego czy generała Wojciecha Jaruzelskiego. Kwaśniewski nigdy nie był zmuszany aby wstępować w szeregi PZPR. Sam chciał się w niej znaleźć aby stanowić kopie innych przywódców komunistycznego reżimu. Sam prezydent wstąpienie do PZPR tłumaczył tym, że pociągnęła go świetna atmosfera i chęć zmian w szeregach partyjnych. Warto wspomnieć, że działo się to w czasie kiedy siłą burzono protesty górników ale jak widać takie „demokratyczne” klimaty odpowiadały ówczesnemu Olkowi. Innym powodem pseudo lewicowych poglądów Kwaśniewskiego była propaganda audycji Radia Wolna Europa. Naprawdę szczyt cynizmu żeby członek partii która swoją działalność opierała na propagandzie, kłamstwach, obłudzie i przemocy używał takiej argumentacji. Kariera w PZPR była dla A.K wręcz wymarzona – szybie awanse i w ogóle. Ale przecież on nie był nigdy komunistą...
Alesander Kwaśniewski brał także udział w obradach Okrągłego Stołu, czy trzeba wspominać po jakiej stronie był ? Dla zakochanych naiwniaków napisze, po stronie komunistycznego reżimu – PZPR!
Mija kilka lat i Olek zostaje...prezydentem. W trakcie swojej kadencji nie raz widać było kierowanie się ideologią komunistyczną ale o tym za chwilę. Podczas kampanii wyborczej Lech Wałęsa podał Kwaśniewskiemu nogę, teraz sprawy sie odwróciły i ściskają się bez oporów. Zbieg okoliczności czy taka gra aktorów z okrągłego stołu?
Wspomnę teraz o tym co nasz prezydent wyprawiał podczas swojej kadencji a naprawdę jest o czym pisać. Zaczęło się z pozoru niewinnie. Wszyscy Polacy myśleli, że mają prezydenta magistra. Tymczasem okazuje się, że żadnej uczelni nie skończył tylko został skreślony z listy studentów. Można wybaczyć jedno kłamstwo czyli podanie wyższego wykształcenie w ankiecie kandydata na prezydenta oraz w informatorze dla wyborców jednak na tym kłamstwa niestety się nie skończyły. 16 października 1995 publicznie skłamał w wywiadzie dla radiowej trójki, a następnie 24 listopada w wywiadzie dla francuskiego dziennika. Przyznał się dopiero po zakończeniu II tury kiedy był już prezydentem-elektem. Zastanawia mnie tylko jedna sprawa dlaczego nie został pociągnięty za to posunięcie do odpowiedzialności karnej, było to przecież celowe wprowadzenie opinii publicznej w błąd. Takie postępowanie przystoi tchórzą i karierowiczom a nie kandydatowi na prezydenta.
Jak się okazało A.K stać na znacznie więcej, podczas wizyty w Charkowie na grobach katyńskich prezydent był pijany. O ile można by mu tą skandaliczną wpadkę wybaczyć – w końcu tylko człowiek to nie zrozumiałe było dla mnie obłudne kłamstwa i tłumaczenie pijaństwa bólem lewej goleni. Jak to skomentować? Widać, że mamy do czynienia z komunistom. Pod koniec swojej drugiej kadencji A.K przyznał się, że wypił za dużo, jednak nastąpiło to zdecydowanie za późno, wypływa tu wielkie tchórzostwo...
I można tak wymieniać kolejne wpadki bo było ich naprawdę wiele. Skupiam sie tylko na tych które mnie osobiście zabolały. Dlatego chciałbym wspomnieć jeszcze o parodiowaniu wraz z kolegami z SLD największego autorytetu dla większości polaków, mowa oczywiście o Janie Pawle II. Czy dla katolików w tym kraju nie ma to żadnego znaczenia? Dla reguły A.K twierdził, że film został sfingowany jednak aby tradycji stało się za dość na koniec przyznał się do błędu.
W roku 2004 miejsca miała pomarańczowa rewolucja. W tamtym okresie wydawało mi się, że chociaż ten raz nie muszę wstydzić sie za swojego prezydenta. Niestety byłem naiwny...Pan prezydent nawiązywał w tamtym czasie owocne przyjaźnie z oligarchą ukraińskim i tak naprawdę nie wiadomo po której był stronie.
Teraz wypływa przeciek dotyczący Listy 500. Czy A.K faktycznie był agentem? Mówi, że nie więc wiele wskazuje na to, że jest odwrotnie...
Mam pewną rade dla byłego prezydenta. Przypomnijmy sytuacje kiedy to A.K najpierw skłamał ze swoim wykształceniem. W momencie kiedy przyznał się, że skłamał uzyskał największe zaufanie w kraju. Takie coś może mieć tylko miejsce w chorym kraju...tak więc panie prezydencie niech pan się przyzna, że był pan agentem a za dwa lata zostanie pan bez wątpienia premierem...lecz nie wszystkich tylko chorych polaków
A.K – prezydent Aleksander Kwaśniewski


Komentarze
Pokaż komentarze (1)