27 obserwujących
443 notki
467k odsłon
  637   0

Wyznanie przez zaprzeczenie i logika Bożych objawień (J 1)

Zacząłem rozważania nad Ewangelią Jana nieco od środka, ale teraz chcę zaproponować powrót do fragmentów wcześniejszych. Dziś perykopa o świadectwie Jana Chrzciciela J 1,19-34, a w zasadzie skupię się tylko na kilku wersetach tego tekstu.
Tradycyjnie na początek zapraszam chętnych do przeczytania całego fragmentu, który umieszczam w przypisie[1].
Wyznanie przez zaprzeczenie
Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem» (w.19-20).
Jeśli ktoś skupia się nad czytanym tekstem ewangelicznym, budowa i znaczenie tych dwóch wersetów zapewne zwróci Jego uwagę. Nie odwołuję się tutaj do języków oryginalnych, bazuję na naszym tłumaczeniu z Biblii Tysiąclecia, bo ono samo w sobie zawiera bogactwo i pokazuje nam coś niezwykłego. Bardzo frapująca jest ta konstrukcja: on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Wyznanie zazwyczaj kojarzy się bowiem z powiedzeniem o sobie, kim się jest, albo co się zrobiło. Zaprzeczenie natomiast jest najczęściej negatywną odpowiedzią na pytanie, czyli określeniem, kim się nie jest. Tymczasem paradoksalnie, Janowe wyznanie wiary czy prawdy w tym przypadku jest formalnie zaprzeczeniem. A jednak Ewangelista odwraca naturalny porządek i owo zaprzeczenie traktuje jako wyznanie.
Mnie ten fragment kojarzy się nierozerwalnie z innym tekstem biblijnym. Mianowicie komentarzem do słów modlitwy w Ogrójcu: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty» (Mt 26,39b), który znajdujemy w Liście do Hebrajczyków:
Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości (Hbr 5,7).
Tutaj też widzimy paradoks. Bo pozornie prośba Chrystusa: niech mnie ominie ten kielich, nie została wysłuchana. Ale jednak całość prośby wysłuchana została, właśnie dzięki pokorze Chrystusa, dzięki temu, że najważniejszą część prośby stanowiła chęć wypełnienia woli Ojca, że osią Jego modlitwy było pokorne zawierzenie siebie, Boga-Człowieka, Bogu i dobrowolne oddanie się w ręce ludzi.
Wróćmy do świadectwa Jana. Wydaje się, że to, co łączy te dwa „paradoksalne fragmenty” biblijne, to właśnie pokora. U Jana Chrzciciela też jest ona dostrzegalna. Wyznanie Jana polega właśnie na pokornym wyjaśnieniu: nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. I właśnie pokora – w obu fragmentach – jest tym, co pozwala spełniać się woli Bożej. I – patrząc od innej strony – pozwala pozostać wiernym wypełnianiu woli Bożej.
Bóg mówi „objawieniem zrozumiałym”
Przeczytajmy jeszcze dwa inne wersety tego fragmentu:
Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym"(w.32-33).
To kolejna odsłona świadectwa Jana, ale tym razem chcę zwrócić uwagę na naturę ewangelicznych objawień, a można nawet powiedzieć, że objawień w ogóle. Gdy wczytamy się w Ewangelię zauważamy, że objawienia otrzymują osoby, które mogą je zrozumieć, albo – traktując rzecz inaczej – te, które w nie uwierzą lub te, którym są one potrzebne. W tym fragmencie tylko Jan Chrzciciel widzi gołębicę spoczywającą na Jezusie Chrystusie. Dlaczego? Dlatego, że tylko on, otrzymał wcześniej od Boga narzędzia, pozwalające mu odczytać, co to objawienie oznacza. A dlaczego owo objawienie otrzymał? Dlatego, że było potrzebne jego świadectwo o Jezusie.
Jako że jest to fragment powiązany jeszcze z okresem Bożego Narodzenia (który dawno za nami), odwołajmy się do kilku objawień, które otrzymują poszczególne osoby w Ewangelii Dzieciństwa. Skupię się wyłącznie na Ewangelii według św. Mateusza, ale to samo można zaobserwować, zaglądając do Ewangelii Łukasza.
Najpierw Anioł ukazuje się Józefowi, gdy ten, chce oddalić Maryję, by nie narazić jej na zhańbienie:
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów» (Mt 1,20-21).
Tylko Józef otrzymuje objawienie i to w sposób bardzo dyskretny, bowiem właśnie jemu jest ono potrzebne, by historia zbawienia mogła przebiegać właściwym torem. Podobnie jest w Mt 2,13, gdy Anioł każe Józefowi uciekać do Egiptu, czy w Mt 2,20, gdy komunikuje, że Święta Rodzina może już wrócić do Nazaretu.
Z kolei Mędrcy ze Wschodu w Mt 2,12 otrzymują równie dyskretny nakaz właśnie dopiero w tym momencie, gdy jest to konieczne.
Odwołując się do historii objawień, które przez wieki zdarzały się w Kościele, możemy zauważyć, że logika objawień jest podobna. Zdarzają się one niezwykle rzadko. Paradoksem jest również to, że zdarzają się one ludziom bardzo prostym. Np. osobą, która doświadcza objawienia w Lourdes (przed dwoma dniami obchodziliśmy wspomnienie NMP z Lourdes) jest prosta dziewczyna. Dlaczego? W dużej mierze właśnie dlatego, że Bernadeta nie mogła znać prawd, które przekazała Jej Maryja – nie byłaby w stanie wymyślić określenia „Niepokalane Poczęcie”. I dlatego była wiarygodna. Ale to już jest historia na zupełnie inne rozważanie.
Dziś dążę tylko do tego, że: po pierwsze logika objawień przekracza ludzkie myślenie, plany, wyobrażenia,; po drugie to Bóg wybiera najbardziej odpowiednie momenty, ponieważ jedynie Bóg widzi rzeczywistość całościowo, w pełni; wreszcie po trzecie i najważniejsze: celem objawień jest zawsze większa chwała Boża i zbawienie człowieka.
 
Poprzednie rozważania:


[1] J 1, 19-34
19 Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», 20 on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». 21 Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» 22 Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» 23 Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». 24 A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. 25 I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» 26 Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, 27 który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». 28 Działo się to w Betanii*, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
    29 Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. 30 To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. 31 Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi». 32 Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. 33 Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym". 34 Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym».
Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale