Przed 10 dniami poparłem komitet Ligi Prawicy Rzeczpospolitej w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Dziś chciałbym ogłosić, że zdecydowałem się nie tylko na poparcie poprzez moją publicystykę, ale również – ponieważ jako członek KoLibra otrzymałem taką propozycję od lubelskiego UPR – na start z listy owego komitetu.
Nie chodzi mi oczywiście o wejście do sejmu, bo ani nie walczyłem o wysokie miejsce na liście (w sumie przydzielono mi ostatnie, co ogromnie cieszy, bo gdyby ktoś chciał na mnie głosować, to trudno się pomylić), ani też nie będę robił żadnej prywatnej kampanii. Mój start w wyborach uważam jednak za korzystny z kilku powodów.
1. Tak jak pisałem: od samego początku projekt połączenia sił przez LPR, UPR i PR uważałem za bardzo dobry. Mój start z ich listy jest wyrazem mojego pełnego poparcia.
2. Warto mieć na uwadze taktykę jaką przyjął lider lubelskiego UPR pan Hubert Reszka (przeczytaj o niej tutaj). Mój udział w kampanii będzie więc pracą nad zdobywaniem głosów dla p. Ewy Ostańskiej-Mulherron (nr 4) i będzie z jednej strony szansą na cenną naukę, z drugiej strony będzie szansą dla lubelskiego UPR na wykorzystanie mojego doświadczenia z działalności KoLibra. A więc korzyść obopólna.
3. Wiem, że jako teolog jestem człowiekiem dla wielu bardziej autentycznym niż inni. I właśnie tą autentycznością chcę wspierać inicjatywę UPR. W programie partii p. Popieli i Korwin-Mikkego nie ma nic sprzecznego z nauczaniem Kościoła, wręcz przeciwnie. Jeśli tylko będzie okazja, będę swą autentyczność starał się wykorzystać dla przekonania ludzi Kościoła, dlaczego warto oddać swój głos na LPR a nie na lewicowy gospodarczo i koniec końców przeciwny życiu PiS.
4. Warto pamiętać, że każdy głos oddany na mnie, będzie zwiększał szansę przekroczenia przez LPR progu wyborczego, a więc szansę, że przynajmniej kilku wolnorynkowców z UPR znajdzie się w przyszłym sejmie. Wiadomo, że minus jest taki, że patrząc krótkowzrocznie, to moje głosy idą w pierwszej kolejności na Romana Giertycha, ale bądźmy realistami: jeśli tylko LPR przekroczy próg wyborczy to Giertych wejdzie tak czy tak. Gdybym nie wystartował, to bym mu nie przeszkodził. A patrząc dalekosiężnie to – jak mówię – każdy głos zwiększa szansę na większą reprezentację UPR w sejmie.
Na koniec dodam, że – jak widać na liście – nie wstąpiłem w szeregi Unii Polityki Realnej ani żadnej innej partii i póki co nie mam zamiaru wiązać się na stałe z żadną partią.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)