Zmarł Tomasz Kolbusz. Twórca „Onetu”. Jeden z wizjonerów.
Nie znałem go osobiście. Nie znam się też na internecie i nowych technologiach. Tym większy czuje szacunek do ludzi, którzy potrafią nie tylko zapanować na skomplikowaną elektroniczną materią, ale i docenić jej znaczenie. Kolbusz rozpoczynając jako skromny student japonistyki UJ, stworzył potężną firmę. Kilka lat temu wycofał się z biznesu robiąc to co najbardziej lubi - podróże. Gdy o tym wówczas przeczytałem pomyślałem - też bym tak chciał.
Zainteresowałem się jak pożegnają go internauci. W końcu między innymi dzięki niemu mogli się oddać swojemu ulubionemu zajęciu.
Duża część ludzi klawiatury pożegnała go z żalem i sympatią. Okazało się jednak, że niemal równie dużo zwróciło uwagę na drobną wzmiankę w biogramie: „nalazł się na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”.
Cytuję co napisali za Wirtualną Polską: <Pamiętajcie wszyscy ludzie sukcesu, że też jesteście śmiertelni>, czy < Jeden z najbogatszych Polaków, co z tego nie wykupił się > <bardzo istotna wiadomość, ktoś jeszcze zmarł?>, <ciekawe, czy pójdzie do nieba?> <no i po co tyle szumu umierają wartościowi i tacy co zrobili więcej pożytecznych rzeczy>, <no i po co te miliony komu i tak każdy do piachu>.
To chyba nie zaskoczenie. Po raz kolejny okazuje się jak wielkim motorem ludzkiego działania jest zawiść. Z jak wielką nienawiścią
spotykają się w tym kraju ludzie talentu, którym się udało, którzy byli zdolni, którzy do czegoś doszli.
Cóż drogie wykształciuchy i drodzy lumpenliberałowie. Ponoć na takim podglebiu buduje się najtrwalsze ideologie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)