Niemniej to naprawdę wyjątkowa bezczelność ze strony faceta, co to kiedyś sam wydatnie przyczynił się do porażającego pogorszenia się poziomu kultury politycznej w naszym kraju. Kto, jak nie Bartoszewski miotał wcześniej pod adresem politycznych przeciwników ordynarne i chamskie wyzwiska jak choćby słynne już „bydło”, czy wrzeszczał coś o „dewiantach” i (najłagodniejsze w tym całym słownictwie) „dyplomatołki”. Do repertuaru wyzwisk pana Bartoszewskiego doszło niedawno zatem słowo „wyjec”... Faktycznie kultura polityczna i osobista na poziomie podręczników savoir-vivre'u.
Oczywiście media o wspomnianej proweniencji politycznej słowem się nie zająkną, że to przejaw braku kultury (moim zdaniem osobistej), za to nieraz widziałem w tego typu mediach równie święte oburzenie, jak ktoś przypomniał, że Bartoszewski nie ma tytułu profesora (co w końcu jest prawdą). O, takie coś to było dla tych mediów (może raczej mendiów) coś strasznego, potwornego wręcz. Naruszenie świętości i szarganie autorytetów! Brak szacunku dla Profesora! (pisownia wielką literą uzasadniona; zdaniem mendiów w Polsce było może i wielu profesorów, ale Profesorów było tylko trzech: Balcerowicz, Geremek i no „bohater” tego wpisu)
Bartoszewski miał w przeszłości w życiorysie chlubną i bohaterską kartę, to jednak nie daje ani jemu ani NIKOMU prawa do obrzucania innych publicznie wyzwiskami. Jest to też swoisty dowód na to, że przyzwoitość nie musi być cechą stałą, że ktoś, kto kiedyś w przeszłości zachował się przyzwoicie (może nawet bohatersko) nie może w przyszłości zachować się w sposób wręcz przeciwny...
Zaś oburzanie się na mało kulturalne zachowanie podczas uroczystości rocznicowych przez osobę, która sama zachowuje się jeszcze mniej kulturalnie, to prostu przejaw słynnej moralności Kalego. E tam, Kali mógłby się od „Profesora” jeszcze wiele nauczyć...



Komentarze
Pokaż komentarze (18)