1977 r. - moment przystąpienia eks-prezydenta wszystkich pijaków do PZPR. I nie jest to żadna egzotyczna choroba, a raczej bardzo powszechna, zwłaszcza wśród szeregów tzw. autorytetów moralnych. Powtarzam: to czerwonka, odmiana wybitnie złośliwa, bo polityczna.
Choroba ta, szczególnie wcześnie zdiagnozowana, w niektórych przypadkach nie jest nieuleczalna. Acz w przypadku tak starego byka jak Kwaśniewski raczej już za późno na ratunek, nawet jezeli jest nim często używany przez naszego bohatera alkohol. Stopień zaraźliwości, szczególnie jeżeli idzie o intelektualistów, bardzo wysoki. Z pewnością choroba owa (konkretnie: wirus) nie jest przenoszona drogą płciową, wszystko wskazuje na sposób ,,umysłowy". Wszak to choróbsko głównie rzuca się na mózg.
Jak czytamy na dzisiejszym onecie:
,,- Jeżeli faktycznie to zagraża zdrowiu lub życiu ludności, to trzeba będzie podjąć działania zapobiegawcze w stosunku do ludzi, którzy mają styczność z tą chorobą - mówił w radiu Tok FM Główny Inspektor Sanitarny Andrzej Wojtyła.
A to może oznaczać nawet kwarantannę dla wszystkich, którzy zetknęli się z Aleksandrem Kwaśniewskim. O chorobie będzie musiał też opowiedzieć lekarz, który ją stwierdził i przepisał leki byłemu prezydentowi."
Czy to oznacza, że wstrętny, reżimowy i pełny kaczystowsko-policyjnych siepaczy Sanepid wyizoluje cały sztab wyborczy LiDu?!
Zaiste, to było by błogosławieństwo dla wyborców (wszystkich-szczególnie dla elektoratu LiDu), niczym precyzyjne i zbawienne wycięcie skalpelem czerwonej, chorej tkanki z ciała zdrowego społeczeństwa.
Czego sobie i Wam, drodzy internauci, życzę.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)