Dzisiaj będzie krótko. Nie ukrywam, do napisania tej notki zmobilizowała mnie ostatnia wypowiedź aktualnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Otóż powiedział on, że nie widzi powodu, żeby przepraszać Platformę Obywatelską za "spektakl z niszczarką" dotyczący tzw. "afery billboardowej".
Przypomnijmy: w czerwcu, gdy opinia publiczna dowiedziała się, o istnieniu rzekomej afery, w którą zamieszani mieli być działacze PO, Zbigniew Ziobro zwołał konferencję. Tłumaczył na niej, że fakt zatrzymania przez prokuraturę w tak szybkim czasie dokumentów PZU jest czymś normalnym, wykluczając jakiekolwiek "nadużcie władzy" Zaprezentował wtedy również niszczarkę do papieru, żeby uzmysłowić nam - społeczeństwu - jak łatwo jest zniszczyć dokumenty. Przekaz dość jasny - jeśli dokumentów nie ma, to znaczy że zostały zniszczone. Opcji zakładającej niewinność podejrzanych oczywiście Czcigodny Pan Minister nie wziął pod uwagę. Co ciekawsze taką opcję musiała odkryć prokuratura, gdyż w ostatnim czasie umorzyła ona śledztwo w sprawie "afery billboardowej" uznając, że nie ma dowodów by takowa miała kiedykolwiek miejsce.
Dochodzimy do meritum. Dlaczego w Polsce, dziś jest tak, że można oskarżyć w zasadzie każdego o wszystko, i następnie uniknąć nawet odpowiedzialności politycznej za swoje słowa? Przesadzam ?
Kolejny przykład. Przez ostatni tydzień raczeni byliśmy - w największym stopniu przez Gazetę Wyborczą oraz TVN (ta stacja podała "newsa" jako pierwsza) - tzw. "aferą rozporową". Pamiętamy wywiad jakiego udzieliła "pani" Aneta K. w programie Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego "Teraz My". Powiedziała wtedy bez cienia wątpliwości, że Stanisław Łyzwiński jest ojcem jej dziecka. Oczywiście kilka dni później, na skutek badania DNA okazało się, że jest to totalna bzdura. Czy Łyzwyńskiego ktoś przeprosił ? Nie oczekuję tego od Anety K. gdyż ciężko jest spodziewać się tego po osobie, która do końca nie wie z kim śpi. Ale media ? Dlaczego nie przeproszą za to że opowiadały całkowite brednie przez tydzień, niszcząc Łyzwińskiego ? Nie jestem zwolennikiem posła Samoobrony. Mało tego uważam, że taka postać (były esbek) nie powinna się znaleźć NIGDY w polskim parlamencie. Ale doprawdy jest tyle innych możliwości by go oczerniać - słusznie(!) - że nie widzę powodu żeby zmyślać aż takie bajki.
Pytam się z tego miejsca - oczywiście pewnie nie otrzymam odpowiedzi - gdzie się podziała ludzka przyzwoitość ? Gdzie się podziały nasze sumienia ? Czy naprawde chcemy żeby tak wyglądał nasz kraj ? Czy jesteśmy już tak zdemoralizowani, że pewne wartości przestały się dla nas liczyć na zawsze ? Zastanówmy się chociaż przez chwilkę co by było gdyby to nas dotknęły takie oskarżenia jak posła Łyzwińskiego, albo gdyby w nasza stronę skierowane były aluzje ministra Ziobry. I właśnie po to te kilka słów. Żeby się zastanowić czy aby nie przekroczyliśmy granicy przyzwoitości. Czy w ogole w życiu publicznym jeszcze takie zjawisko istnieje.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)