Różowy trójkąt o wymiarach półtora metra na metr ma stanąć w maju w centrum Warszawy. Będzie to pomnik upamiętniający homoseksualistów zamordowanych w obozach zagłady. (...) Podobne pomniki są już w Szwecji, Francji, Stanach Zjednoczonych.
W skrócie tak wygląda komunikat, jaki przedstawiła "Rzeczpospolita" na drugiej stronie weekendowego wydania. Jako, że mieszkam w Warszawie myślę, że mam prawo wyrazić swój pogląd na ten temat.
Przede wszystkim jestem przeciwny temu by ludzie informowali się wzajemnie, co kto robi za drzwiami swojego mieszkania. Jest to absolutnie prywatna sprawa, która nie powinna interesować nikogo (zakładając, że nie zachodzi żadne łamanie prawa). Z tego też powodu nie potrafię odnaleźć sensu organizowania "Parad Równości" czy też "Parad Normalności" (choć na te drugie mogę jeszcze przymknąć oko, gdyż same w sobie są sprzeciwem tych pierwszych).
Niestety nie potrafię również zrozumieć jaki sens ma wyróżnianie przez homoseksualistów swojej odmienności na tle męczeństwa ludzi zamordowanych przez Niemców czy Rosjan podczas drugiej wojny światowej. Przecież pomniki upamiętniające mordy jakich dokonano w latach 1939 - 1945 nie dzielą ludzi na żadne grupy. Wszystkie ofiary są tak samo pokazywane. Nikt nie jest wywyższany, i nikt dyskryminowany. Geje składając tego typu projekt znów chcą społeczeństwo dzielić, prowokować. Za cel stawiają sobie, nie osiągniecie pełnej tolerancji (bo taka jest, przecież osoba heteroseksualna ma takie same prawa jak homoseksualna) lecz wywołanie skandalu. Można coś takiego tolerować o ile pomysłodawcy nie przekraczają pewnej granicy sacrum. Uważam, że chęć rozpętania burzy w mediach, przy wykorzystaniu tego ze homoseksualiści byli mordowani w czasie II wojny światowej jest czymś obrzydliwym. Absolutnie się nie zgadzam by taki pomnik stanął w Warszawie (notabene ciekawe jest również ewentualne umiejscowienie monumentu - tuż przy klubie "Szpilka").
Autorom pomysłu należy zdać kilka prostych pytań:
*Jakim prawem starają się dzielić ofiary obozów koncentracyjnych. Jeśli zajrzeć by w statystyki wyszło by, że ofiar homoseksualistów było zdecydowanie mniej niż heteroseksualnych. Czy z tego powodu ktoś chce stawiać pomniki upamiętniające heroizm tych ostatnich ?
*Czy w tej sytuacji (hipotetycznie) jeśli z projektem pomnika wystąpiły by stowarzyszenia łysych, głuchych, niewidomych, blondynów, albinosów, wysokich, otyłych, wysportowanych to również należało by zbudować im taki monument ? No bo jeśli nie to byłaby to jawna dyskryminacja...
Myślę, że dwa podpunkty przytoczone na końcu bardzo wyraźnie pokazują absurdalność pomysłu. Koszt pomnika ma wynieść 10 tys. złotych. Na pewno nawet stowarzyszenia gejowskie będą w stanie lepiej wydać takie pieniądze.
Trzeba też (choć to akurat przykre) wziąć pod uwagę, że raczej taki pomnik długo by na swoim miejscu nie wytrwał. Przypomnę, że budzący nieco większe emocje monument Romana Dmowskiego został zniszczony jeszcze przed odsłonięciem.
Pozdrawiam i jednocześnie apeluję o zdrowy rozsądek.
* * * * *
P.S. W ostatnich tygodniach nie zabierałem głosu. Trochę ze względu na brak czasu, a trochę na skutek tego, że nie chciałem udzielać się w sprawie "afery Wielgusa". Powstrzymuję się dalej. Niestety i Arcybiskup i Prymas w kolejnych wywiadach coraz bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że kontakt z rzeczywistością stracili już dawno temu. Mam nadzieję, że dzisiejszy "kryzys przysięgowy" zamknie sprawę i uda mi się uniknąć komentowania tego smutnego dość dla katolika wydarzenia.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)