PeZet PeZet
944
BLOG

"Ale kosmos", czyli o WOŚP i Owsiaku słów kilka.

PeZet PeZet Polityka Obserwuj notkę 1

Trwa 15. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dowiedzieć się można o tym z wielu źródeł. TVP podała to jako bodaj druga informację, na wielkich portalach internetowych jest to jedna z informacji dnia - przeszkodziła trochę "przeszłość Marka Borowskiego" - jutrzejsza Gazeta Wyborcza zapewne na pierwsza stronę rzuci, że Jerzy Owsiak (bądźmy poważni) zebrał ponad 20 milionów złotych. Jubileuszowy finał odbywa się pod hasłem "Ale kosmos". Nawet sami autorzy pomysłu nie zdają sobie sprawy jak bardzo przewrotny jest to tytuł. Dlaczego ? Uprzejmie wyjaśniam:

* Jerzy Owsiak posiada dość przeciętne wykształcenie. Zdana matura, trzy nieudane podejścia na ASP i psychologię.

* W młodości symulował schizofrenię, by nie otrzymać powołania do wojska. Siedział również w szpitalu psychiatrycznym.

* Deklaruje się jako "niechodzący do kościoła katolik". Jego ojciec był milicjantem z legitymacją PZPR.

Tyle o samym Owsiaku.

Ciekawiej jest gdy czytamy o działaniach jego fundacji:

* Wiele lat Owsiak opowiadał, że finały WOŚP to w stu procentach charytatywne imprezy. Bzdura. Około 1,5 miliona złotych przeznaczane jest na organizacje Festiwalu "Woodstock". Napisałbym, że jest to kulturalna młodzieżowa impreza ale aż takim szydercą nie będę. Owsiak zasłania się tym, że pieniądze na "Przystanek" ma z "procentów od zebranej sumy". Zapytam tylko : a co to ma do rzeczy ? Skoro, ktoś daje pieniądze na aparaturę itd. to daje na nią z nadzieją, że wszystkie pieniądze idą na aparaturę. Łącznie z odsetkami. Nagle dowiadujemy się, że jest jeszcze "Przystanek", którego organizacja troszkę kosztuje. "Przystanek" dodajmy, na którym ostatnio zmarł człowiek. Z.... No właśnie. Przemilczmy.

* Przez kilka lat Owsiak utrzymywał, że fundacja WOŚP nikogo nie zatrudnia. Bzdura. Okazało się, że pracuje w niej 15 osób. Średnia pensja 5,5 tysiąca złotych. Pięknie. Wpłacając pieniądze na WOŚP utrzymujemy 15 osób.

* W 2004 roku WOŚP zebrała 27 mln złotych. Caritas Polska w tym samym czasie 18 mln. Różnica jest subtelna. Caritas nie miał wsparcia najpoczytniejszej polskiej gazety oraz telewizji publicznej. Wynik WOŚP podawany jest we wszystkich mediach od razu. By dowiedzieć się ile zebrał Caritas trzeba pobawić się w detektywa.

Jak widać powyżej Jerzy Owsiak nie jest osobą godną miana "autorytet". Co ciekawe, niektóre media jak GW czy TVP wciąż lansują go by kimś takim był. Człowiek o dziwnej przeszłości, którego fundacja w pewnym sensie "oszukuje" ludzi wmawiając im, że wszystkie wpłacane pieniądze idą na aparaturę do szpitali itd.  

Owsiak po prostu dobrze się ustawił. Znalazł zajęcie, dzięki któremu może dostatnie żyć, a przy okazji pomaga dzieciom. Super. Szanuję to, momentami podziwiam. Tylko niech się nie dziwi, że często spada na niego krytyka. Jak widać wyżej, jest ona uzasadniona. Od człowieka, który przez gazety i TV uznawany jest za autorytet trzeba wymagać więcej niż "normalności". Owsiak, swoim ubiorem i zachowaniem (czerwone okulary i spodnie, żółta koszula, farbowane włosy) chce zjednać sobie sympatię dzieci. Nie miałbym nic do tego, gdyby nie lansował hasła "róbta co chceta". Nie chcę winić Owsiaka za wszystkie nieszczęścia jakie mają miejsca w szkołach. Ale wiedząc, że jest autorytetem, dla wielu osób, powinien odpowiedzialniej dobierać słowa. Musi się z tym liczyć, że czasami ma większy wpływ na dzieci niż nauczyciel czy rodzic.

Jerzy Owsiak - syn milicjanta z PZPR, schizofrenik, maturzysta, niedoszły student. Człowiek ubrany w czerwone okulary i spodnie oraz w żółta koszulę, czasem mający zafarbowane włosy. Niechodzący do kościoła katolik. Prowadzący wojnę z każdym kto go skrytykuje. Dobroczyńca, potrafiący jednak naciągnąć ludzi rocznie na około 2,5 miliona złotych. Człowiek, który uratował wiele żyć noworodków, wyposażył kilka szpitali w nowoczesną aparaturę. Dla wielu autorytet. Ale kosmos...

* * * * * 

15. finał już prawie za nami. Pozostaje mieć nadzieję, że w roku 2007 Jurek zmądrzeje i zajmie się już tylko tym co umie robić dobrze. Pomagać dzieciom. 

 

PeZet
O mnie PeZet

"Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ludzie, którzy przeszli przez ruch kibicowski, są dziś jacyś normalniejsi. Niewolne od patologii kibicowanie wpajało jednocześnie wartości, których nie uczyło ani chore państwo, ani serwujące głupkowatą popkulturę media. Szkoła, uczelnia? Cóż, dawała mniejszą lub większą wiedzę. Ale nader często wychowywała karierowiczów i konformistów. Kibicowanie nie dawało kasy, zmuszało do zdzierania gardła i całodziennego tłuczenia się pociągami, by dojechać na mecz na drugim końcu Polski. Uczyło przy tej okazji bezinteresownej przyjaźni, patriotyzmu, miłości do lokalnej wspólnoty, nonkonformizmu - wobec tych, co chcą nam coś dla własnej korzyści narzucać, odwagi, fantazji czy choćby poczucia humoru." Niezależna Gazeta Polska. Liczba odwiedzin od 23 października 2007 roku: Dziękuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka