Jak wiadomo Zjednoczona Europa jest bardziej lewicowa niż prawicowa. Dowody ? Choćby fakt funkcjonowania w wielu parlamentach członów Unii, partii komunistycznych. Ugrupowania te zajmują zazwyczaj około 10-20% miejsc w parlamentach. W tej sytuacji rzeczą normalną jest fakt, że w życiu publicznym działają gazety zbliżone poglądowo z ludźmi głosującymi na te radykalnie lewicowe stronnictwa. Jest wiele tego typu dzienników (choćby socjaldemokratyczne "Liberation" czy "La Repubblica" czy "tylko" centrolewicowe "Le Monde). Odnoszę wrażenie, że jednym z nich chce zostać włoska "La Stampa". Otóż, w niedawnym numerze dziennika ukazał się tekst o naszym kraju zatytułowany "Nieszczęśliwa Polska między Kafką a Borgesem". Poniżej postaram się udowodnić dlaczego moim zdaniem artykuł ten zasługuje na miano bełkotu.
Autorem artykułu jest znany publicysta gazety Enzo Bettizo. Jak mniemam zdaniem redakcji "La Stampy" zna się on na sprawach dotyczących Polski i Europy Środkowowschodniej. Myśl przewodnia tekstu wygląda mniej więcej tak:
"Polska jest nieszczęśliwym krajem, w którym trwa wojna na donosy i archiwa komunistycznych służb i gdzie "wszechwładzę" sprawują bracia Kaczyńscy, Radio Maryja i IPN".
Doprawdy bardzo ciekawe stwierdzenie. Od razu 3 tezy obalające ten dość szokujący, moim zdaniem pogląd.
* Gdyby Kaczyńscy posiadali "wszechwładzę" zapewne mielibyśmy nową konstytucję, która wzmocniła by rolę prezydenta w życiu politycznym oraz działało by w Polsce kilka ustaw, które zablokował Trybunał Konstytucyjny.
* Gdyby Radio Maryja było w tym quasi triumwiracie to zapewne Metropolitą Warszawskim byłby Arcybiskup Wielgus. Jak wiemy nie jest. I całe szczęście.
* Gdyby IPN, czyli zdaniem autora "Fabryka Pamięci i Zemsty Narodowej", posiadał "wszechwładzę" to zapewne od 17 lat płynęły by z budżetu olbrzymie dotacje na jego działalność, co w efekcie (nawet śladowym) przyspieszyłoby lustrację.
Tyle jeśli chodzi o początek. Dalej autor zadziwia jeszcze bardziej.
"Przeszukiwanie szlamu z przeszłości i skazanie na śmierć cywilną biskupów - współpracowników minionego reżimu, wysokich rangą funkcjonariuszy, skompromitowanych przez swą przeszłość, liberalnych polityków, znienawidzonych przez rządzących".
To w skrócie, zdaniem włoskiego publicysty cel "wszechwładnego" triumwiratu. Przyznam szczerze, że z takim wyjaśnieniem słów: "sprawiedliwość" czy "moralność" jeszcze się nie spotkałem. Cóż, co kraj to obyczaj, może po prostu we Włoszech debata publiczna jest przeprowadzana nieco radykalniejszym językiem niż w Polsce. Nie wiem, gdyż ja nie uważam się za "specjalistę do spraw Włoch i Europy Zachodniopołudniowej". Warto tylko wytłumaczyć, że w Polsce na razie nikt nie skazał na śmierć cywilną żądnego biskupa. Był za to jeden, który kłamiąc w żywe oczy przez około tydzień, dokonał autodestrukcji, wykluczając się z życia publicznego, miejmy nadzieję, na zawsze.
Bettiza dodaje, że nie brakuje nawet prób oskarżenia o współpracę z komunistami "czterech historycznych muszkieterów Solidarności - Wałęsy, Kuronia, Michnika i Geremka".
Obawiam się, że teraz wejdę na dość niepewny grunt, gdyż zaatakuję bardziej salon niż wypociny włoskiego publicysty. Przecież sprawą oczywistą jest, że i Wałęsa, i Kuroń, i Geremek, i Michnik współpracowali z komunistami. Przy stole. Okrągłym. Budowali nową Polskę. Czy dobrą czy złą, akurat w tym momencie nieważne. Chodzi o sam fakt współpracy. Niezaprzeczalny fakt. Ktoś napisze, że autorowi chodziło o współpracę w sensie negatywnym. Po pierwsze nie dla wszystkich okrągłostołowa współpraca jest czymś pozytywnym, po drugie warto przypomnieć kilka szczegółów z życia „muszkieterów:
* Wałęsa prawdopodobnie w latach 70-tych działał jako agent "Bolek".
* Michnik nazywał Kiszczaka "człowiekiem honoru", a Jaruzelskeigo "człowiekiem od którego należy się odpieprzyć" (apropos chęci rozliczenia go za stan wojenny). Na początku lat 90-tych głosił, że zabranie przywilejów eSBekom, lustracja i dekomunizacja są propozycjami ludzi chorych z nienawiści.
* Słynną już dedykację dla Kiszczaka od Kuronia - "Panie Czesławie (Kiszczak - dop. PeZet.), może ta dedykacja skompromituje pana w tzw. pewnych kręgach (mnie w innych), ale pragnę oświadczyć, że jestem pełen podziwu dla Pana osobiście i roli jaką odegrał Pan w naszej pokojowej rewolucji", którą były minister napisał na pierwszej stronie jednego z egzemplarzy swojej książki, zatytułowanej "Wiara i wina. Do i od komunizmu" (Warszawa 1990).
* Kuroń i Geremek byli przez pewien okres czasu członkami PZPR. Do tego pierwszy z nich był załozycielem tzw. "Kręgu Walterowskiego", przemianowanego następnie na "Hufiec Walterowski", czyli młodzieżówki stworzonej na wzór radziecki, której podstawą ideologiczną były wskazania radzieckigo pedagoga (sic!) Antona Makarenki. Aktywnym członkiem tej organizacji był też..... Adam Michnik.
* Ojciec Michnika - Ozajasz Szecter - był jednym z działaczy nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, został skazany za "szpiegostwo na rzecz ZSRR". Brat (przyrodni) Michnika - Stefan - był sędzią, skazującym w okresie stalinowskim, wielu członków szeroko pojętego "podziemia". Co ciekawe, Adam rozgrzesza brata, tłumacząc go "naiwnością" oraz faktem, że.... "jego działalność została wyolbrzymiona na skutek roli jaka odegrał on sam w najnowszej historii Polski". Kuriozum.
Na koniec kilka linków do dość ciekawych fotografii, potwierdzających jakie "kontakty" posiadały 2 z 4 osób, nazwanych "muszkieterami Solidarności", z komunistami.
Myślę, że w powyższym tekście udowodniłem dlaczego artykuł włoskiego publicysty to wypociny, bełkot, błazenada, kompromitacja (to ostatnie tylko jeśli faktycznie jest on "znawcą spraw polskich i Europy Środkowowschodniej - w co nie wierzę). Uważam też, że różne, zazwyczaj "antyrządowe" argumenty mówiące o tym, że "źle o nas piszą" za granicą i dlatego "rząd powinien się podać do dymisji" są całkowicie pozbawione sensu. Zwłaszcza, że większość tych artykułów podobnie jak ten przeanalizowany wyżej ma tyle wspólnego z "kompetentną publicystyką" co ja z Jennifer Lopez. A Markiem Belką przecież nie jestem.
Pozdrawiam.
* * * * *
No proszę, salon24 kształci. Dowiedziałem się, że La Stampa jest pismem zbliżonym do naszej "Trybuny Ludu". Aktualnie we Włoszech, w polityce również pojawił się problem agentów. A raczej agenta. Prezydenta Republiki - wybranego przez parlament - Giorgio Napolitano. Jest to "komunista od zawsze", były agent KGB. Znalazł się na słynnej "liście Mitrochina", czyli liście byłego agenta KGB, który to spis przekazał on brytyjskiemu wywiadowi. Oczywiście we Włoszech powstała komisja wyjaśniająca tą sprawę. Artykuł Enza Bettizo ma być wywołaniem we Włochach pewnego strachu przed walką z agentami. "Patrzcie co w biednej Polsce dzieje się gdy politycy zajmują się takimi sprawami, a nie gospodarką". Mówiąc wprost w Polsce dramatycznie (stąd zapewne ta histeria, która wręcz zieje tekst z La Stampy), wiec ręce precz od naszego prezydenta. Ot, bełkotliwy tekst, "niezależnego" dziennikarza.
P.S. Podziękowanie dla "mmw".



Komentarze
Pokaż komentarze (8)