PeZet PeZet
47
BLOG

Boska tarcza antyrakietowa ? - Krótka refleksja.

PeZet PeZet Polityka Obserwuj notkę 0

Prezydent Polski Lech Kaczyński spotkał się ze swoim odpowiednikiem z Czech Vaclavem Klausem w Warszawie*. Obaj panowie rozmawiali o "Traktacie Konstytucyjnym UE" oraz "wymienili kilka zdań" na temat propozycji USA w sprawie budowy tarczy antyrakietowej na terenach krajów zainteresowanych. Następnie na konferencji prasowej na pytanie kiedy będą znane szczegóły dotyczące tarczy antyrakietowej nasz Zacny Prezydent odpowiedział, że "tylko Bóg zna przyszłość".

Nasuwa mi się kilka refleksji. Dlaczego na tak postawione pytanie nie można odpowiedzieć normalnie ? Rozumiem, tajemnica państwowa, Rosjanie nie mogą wiedzieć. Dlaczego wiec nie można odpowiedzieć "tajemnica państwowa, dowiedzą się państwo w swoim czasie" ? Ja wiem, że Prezydent jest katolikiem, i gdyby podchodził do tego śmiertelnie poważnie to faktycznie, inna odpowiedź niż podana przez niego mogłaby zostać uznana za wchodzenie w kompetencje boskie.

Tak się składa, że Prezydent ma właśnie po to całe tabuny doradców czy analityków, by w takich sytuacjach podpowiedzieli mu jak ma odpowiedzieć. Wniosek nasuwa się jeden. Jeśli tak mu doradzili to... trzeba ich zmienić.

Ktoś napisze, że się czepiam, że mam zły dzień, najpierw rzuciłem tekst na PO - koło południa - teraz wyżywam się na Prezydencie. Otóż, nie. Skoro dostał on mandat od społeczeństwa - w tym ode mnie, skoro dostaje on całkiem niegłupią pensyjkę za reprezentowanie na świecie społeczeństwa - w tym mnie, to chyba mogę wymagać nieco bardziej sprecyzowanych i inteligentniejszych odpowiedzi niż  "na odczep się". Czyż nie ?

* Współczuję człowiekowi. Przez ostatnie 10 miesięcy w Warszawie nie spadł śnieg, a ten przyjeżdża do nas właśnie wtedy gdy nie dość, że śnieżyca jest gigantyczna, to jeszcze w Magistracie jest taki bałagan, że nikt nad śniegiem nie jest w stanie zapanować.

Pozdrawiam. 

 

PeZet
O mnie PeZet

"Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ludzie, którzy przeszli przez ruch kibicowski, są dziś jacyś normalniejsi. Niewolne od patologii kibicowanie wpajało jednocześnie wartości, których nie uczyło ani chore państwo, ani serwujące głupkowatą popkulturę media. Szkoła, uczelnia? Cóż, dawała mniejszą lub większą wiedzę. Ale nader często wychowywała karierowiczów i konformistów. Kibicowanie nie dawało kasy, zmuszało do zdzierania gardła i całodziennego tłuczenia się pociągami, by dojechać na mecz na drugim końcu Polski. Uczyło przy tej okazji bezinteresownej przyjaźni, patriotyzmu, miłości do lokalnej wspólnoty, nonkonformizmu - wobec tych, co chcą nam coś dla własnej korzyści narzucać, odwagi, fantazji czy choćby poczucia humoru." Niezależna Gazeta Polska. Liczba odwiedzin od 23 października 2007 roku: Dziękuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka