Są na tym świecie - szczególnie w naszym kraju - rzeczy, wydarzenia, które mnie zadziwiają. Jedne pozytywnie, inne negatywnie. Do tych pierwszych należą np. ostatnie doskonałe wyniki Polaków w sportach drużynowych - siatkówka i piłka ręczna, oraz w sportach zimowych - skoki i biegi narciarskie. Niestety dziś mam zamiar napisać o tych negatywnych zaskoczeniach. Mówiąc wprost o rozczarowaniu. Wielkim rozczarowaniu polską kinematografią.
Zapewne powstanie mojego tekstu spowodowane jest tym, że w niedziele udałem się na film "Życie na podsłuchu". Dzieło stworzone przez Niemców o Niemcach. Dokładnie o NRD i działalności Stasi. Udałem się na ten film z wielu powodów. Pamiętam bardzo dobry film "Good bye Lenin" o przemianach pod koniec lat 80. tych do jakich doszło za naszą zachodnią granicą. Poszedłem też dlatego, że "Życie na podsłuchu" jest obrazem poruszającym tematy bardzo zbliżone do naszych. Opowiada on o tym co w polskiej polityce ostatnio częste: o lustracji, agentach, donoszeniu, służbie bezpieczeństwa.
Film zrobił na mnie fantastyczne wrażenie. Jest po prostu doskonały. Zmusza do refleksji, bardzo wciąga. Porusza wiele tematów, prowokuje widza już samym faktem, że agent Stasi okazuje się postacią bardziej pozytywną niż negatywną. Naprawdę go polecam, nie będę zdradzał szczegółów bo to się mija z celem (ot, taka krypto reklama). Został uznany za Najlepszy Film Europy 2006 roku, otrzymał też nominacje do Oskara - choć uważam, że go nie otrzyma dlatego, że okaże się dla Amerykanów za trudny, (tematyka tego filmu jest interesująca raczej wyłącznie dla mieszkańców "żelaznej kurtyny"). Film natomiast jak już wspomniałem w Europie osiągnął wielki sukces, również finansowy.
Kiedyś polskie kino tworzyło fantastyczne filmy - mam na myśli czasy PRL. Często umieszczano w dialogach różne wypowiedzi, które miały ośmieszać władzę czy też ukazywać jej absurdy. Można powiedzieć, że była to jedna z nielicznych płaszczyzn wolności w naszym kraju. Choćby słynna scena z "Dantona" Wajdy, w której, przy przyrządzaniu herbaty pada zdanie "nie ma cukru, jest rewolucja, kto by się tam nim przejmował" (piszę całkowicie z pamięci, chodzi mi o sens, a nie dosłowność), oczywiście była to jasna aluzja do polskich realiów, gdzie nawet cukier był na kartki. Te czasy, z tymi fantastycznymi filmami, doskonałymi komediami ("Miś", "Rejs") odeszły.
Od pewnego czasu polskie kino komediami romantycznymi stoi. Dzieła takie jak "Nigdy w życiu", "Tylko mnie kochaj", czy właśnie wchodzące do kin "Dlaczego nie" są właściwie jedynymi ofertami polskiego kina. Ubolewam, wręcz psioczę. Kilka lat po tym jak zakończyła się fala ekranizacji wielkich dzieł literackich "Ogniem i Mieczem", "Zemsta", "Pan Tadeusz" okazało się ze polskie kino komediami romantycznymi i tasiemcowymi serialami stoi. Owszem, powtarzam się bo jest to bardzo bolesne.
Teraz gdy można tworzyć filmy o wszystkim - nie ma cenzury - nagle wszyscy wielcy się pochowali. Rozumiem, zestarzeli się. Ale gdzie ich następcy? Czy naprawdę polskiego kina nie stać na jakiś wielki film historyczny ? Przecież, równie dobrze dzieło "Życie na podsłuchu" można było nakręcić w Polsce. Temat równie aktualny i w naszym kraju, i w kraju naszych sąsiadów. Dlaczego więc, zawsze oni muszą nas wyprzedzić ?
Dlaczego od kiedy żyje, jedynymi serialami wojennymi jakie pojawiały się w telewizji byli "Czterej Pancerni i pies", "Kapitan Kloss" i "Polskie drogi" ? Polska historia obfituje w tyle wydarzeń, które mógłby stać się tematem filmu, że aż ciężko uwierzyć. Wyobraźmy sobie, kryminał w latach 20. tych. Ten klimat... albo dramat, który opowiadałby o losach pary, z założeniem że chłopak jest opozycjonistą dziewczyna TW. Dlaczego nie ? Albo....nieustraszony detektyw stara się rozwikłać wielką aferę korupcyjną, w która zamieszana jest osoba ministra oraz rosyjska mafia. Wrzucić to wszystko w realia lat 90. tych i może coś z tego będzie. Można zrobić wreszcie masę filmów wojennych. Nakręcić obraz o upadku I Rzeczypospolitej. Może za Niemcami, stworzyć dzieło o lustracji, agentach, donoszeniu. Nie wiem, jestem laikiem, nie znam się na tym, ale w 10 sekund podałem kilka pomysłów, które mógłby widza zainteresować.
Ktoś napisze, że na to nie ma pieniędzy. No jak to nie ? Kampania reklamowa filmu "Dlaczego nie" jest tak olbrzymia, że boję się otworzyć lodówkę. Przestańmy się oszukiwać - i przy okazji ogłupiać - wmawiając sobie, że filmy powstają takie, jakich oczekują widzowie. Nie kupuję tego. Nie wierze, że polskiego widza może zainteresować tylko tępa komedia romantyczna. Jestem wręcz pewny, że nieco ambitniejsze kino ma szanse się w Polsce rozwinąć.
Nie jestem przeciwny powstawaniu takich filmów jak "Dlaczego nie'. Po prostu chciałbym doprowadzić do sytuacji, w której idąc do kina będę miał do wyboru 3-4 filmy polskie, każdy o czymś innym. A nie tylko jeden, do tego z gatunku komedii romantycznych.
Panowie spece od polskiego kina: do dzieła. Stwórzcie coś fantastycznego, zmuszającego do refleksji. Udowodnijcie, że Polak potrafi niezgorzej od Niemca.
Pozdrawiam.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)