Kiedyś, kiedyś na moim blogu poruszałem temat przyzwoitości. Ubolewałem, że w życiu publicznym bardzo łatwo jest, często za pomocą całkowicie niewiarygodnych osób – vide Aneta K. – zdyskredytować w zasadzie każdego. Oczywiście dużo łatwiej ośmieszyć jest Leppera, który dobrej opinii nie miał nigdy niż powiedzmy poważnego polityka z rodowodem opozycjonisty. Dziś również teksty o polskich mediach. Ale w nieco innej sprawie.
Od bodaj tygodnia jestem, jak każdy czytelnik prasy, atakowany przeróżnymi mutacjami wiadomości o tym, że córka Prezydenta Lecha Kaczyńskiego rozwiodła się i związała z synem „prominentnego działacza SLD”. Co więcej syn ten również obraca się w kręgach lewicowych, niektóre media informowały o jego zaangażowaniu w fundację związaną z tygodnikiem „Nie”. Wywiązała się prawdziwa histeria. „Fakty” TVN–u podał tą informację swoim piątkowym głównym wydaniu. Wyżej wymieniane „Nie” dziś na pierwszej stronie również – w zasadzie już – odgrzewa tą informację. Pisał jeszcze o tym „Super Express”, choć akurat tu muszę przyznać, że się nie dziwię. Wiele można powiedzieć o tym brukowcu, ale na pewno nie to, że nie przekracza granicy wścibskości. Na swój sposób więc „SE” można.... rozgrzeszyć.
Następnie w Radiu „Zet” w programie Moniki Olejnik doszło już, w moim przekonaniu, do całkowitego przekroczenia lini przyzwoitości, swoistego sacrum. W godzinnej audycji, sprawa rozwodu córki Prezydenta zajęła ostatnie 5 – 10 minut. Pani Monika – jak zawsze wielce obiektywna – pytała każdego gościa po kolei co sądzi o tej sprawie. Marek Kuchciński zaczął wręcz tłumaczyć, że rozstanie nie jest winą córki Kaczyńskiego, rzucają cień na byłego zięcia. Wojciech Olejniczak z kolei bronił nowego wybranka córki mówiąc, że to „bardzo dobrze funkcjonujący działacze SLD”. Twarz programu próbował uratować jedynie Jan Maria Rokita, który postanowił sprawę obrócić w żart całą sprawę, mówiąc, że Kaczyński posiada „liberalne poglądy”. Z drugiej strony jego wypowiedź o tym, że należy „powołać zespół roboczy” nie jest zabawna, choć zapewne miała być, lecz żałosna. Najbardziej podobała mi się postawa Waldemara Pawlaka, który krótko skwitował sprawę, mówiąc, że jest to sprawa prywatna, która w ogóle nie powinna być w audycjach politycznych podejmowana. Brawo Panie Premierze!
Jak by tego wszystkiego było mało dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” na drugiej stronie, a więc tuż po opisie szczytu w Monachium ale jeszcze przed informacjami z kraju podała, krótkie streszczenie dyskusji z programu Monik Olejnik. Oczywiście bez przedstawienia wypowiedzi Pawlaka. Nie dziwne, nie obśmiał Kaczyńskiego, nie rozgrzebywał sprawy, nie chciał nawet powoływać żadnego zespołu roboczego. Zachował się jak osoba totalnie nie rozumiejąca tego typu żartów.
Co ciekawe na tej samej stronie pojawił się felieton Dominiki Wielowieyskiej o... przyzwoitości, a raczej jej braku u Andrzeja Leppera. Szkoda, że w „GW” działa ona tylko w jedną stronę.
Rozśmieszył mnie jeszcze reportaż w Faktach o tym wydarzeniu. Grzegorz Kajdanowicz postanowił zapytać....Warszawiaków co sądzą o całej tej sprawie. Niestety ku rozpaczy elity polskich dziennikarzy, ludzie najczęściej odpowiadali, że w ogóle ich to nie interesuje i że sprawa jest rozdmuchana po chodzi o córkę Kaczyńskiego.
Podsumowując, niektóre polskie media oraz polscy politycy kompromitują się. Odnoszę wrażenie, że zadziwiająca niechęć do Kaczyńskich już tak przysłoniła im oczy, że nie widzą problemu nawet z wchodzeniem z butami w życie prywatne osób....niepublicznych – przecież córka Prezydenta nie pełni ŻADNEJ funkcji. Granica sacrum niestety została po raz kolejny przekroczona. Smutne to i żałosne jednocześnie.
P.S. Przepraszam córkę Lecha Kaczyńskiego, że również i ja opisałem tą sprawę. Moim zamiarem jednak nie jest robienie z tego sensacji tak jak Monika Olejnik, Fakty czy Super Express z Wyborczą – ciekawy zestaw swoją drogą – lecz po to by po raz kolejny wyrazić swoje ubolewanie nad jakością naszych rodzimych dziennikarzy i polityków.
Warto też odnotować, że na zakończenie programu w Radiu „Zet” Wojciech Olejniczak ogłosił, że „dekomunizacja jest głupia”. Nie chodzi mi tu o jego pogląd na ta sprawę, raczej o jakże sensowną i wysublimowaną argumentację, dlaczego Polacy powinni od owej dekomunizacji odejść. Pozostawię to bez komentarza, bo naprawdę akurat tu potrzebny nie jest. Od siebie dodam tylko, że głosowanie na SLD to „głupia” sprawa.
Pozdrawiam.
* * * * *
Nie pisałem przez prawie tydzień na blogu ze względu na brak dostępu do Internetu. Po podłączeniu stwierdzam, że jestem już nałogowym blogerem. Zastanawiam się, czy przed „zalogowaniem się” nie powinno pojawić się jakieś ostrzeżenie od Igora Janke o ewentualnym uzależnieniu. Ale to już całkiem inna historia...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)