PeZet PeZet
37
BLOG

Gorący, mroźny luty.

PeZet PeZet Polityka Obserwuj notkę 2

Skończył się bardzo burzliwy tydzień. Obfitował w szereg ciekawych wydarzeń, cytatów, oskarżeń, pomówień czy wreszcie zapowiedzi o nadejściu w przyszłym tygodniu "skandalu". Jako, że często nie mam czasu opisywać wszystkiego na bieżąco, pokusiłem się o małe podsumowanie trzeciego tygodnia lutego.

Raport WSI

Wreszcie został opublikowany raport dotyczący Wojskowych Służb Informacyjnych. Nasunęło mi się kilka wniosków i refleksji na temat tego wydarzenia:

  • Jestem bardzo zadowolony z tego, że WSI zostały zlikwidowane. Raport pokazuję, że w kilku miejscach pojawiały się nadużycia, korupcja czy lewe interesy. Większe czy mniejsze, bez znaczenia. Były i to jest fakt niezaprzeczalny. Jednym z punktów programu PiS był plan likwidacji WSI. Cieszy więc fakt, że politycy nie oszukali (w tym aspekcie, zaznaczam) wyborców i robią to co obiecali.
  • Sam raport, autorstwa Antoniego Macierewicza jest jaki jest. Jedni nazywają go całkowitą kompromitacją, inni widzą w nim wielki sukces ekipy rządzącej oraz początek budowy nowego, czystego państwa. Nie należę do żadnej z tych grupy. Atmosfera w mediach jaka wytworzyła się (została wytworzona?) wokół raportu była niezwykła. Wszyscy oczekiwali wielkiej sensacji, nazwisk ludzi - najlepiej z pierwszy stron gazet, czy z największych partii - których będzie można nazywać przestępcami. I Ci zapewne są w gronie rozczarowanych. Również do takich nie należę. Cieszę się tylko z tego, że teza braci Kaczyńskich o wielkim układzie w WSI, który stworzył "państwo w państwie" oraz był "przedłużeniem komunistycznej agentury w Polsce" okazała się błędna. To pozwala wierzyć w Polskę, w III RP. Nie jest tak czarno jak niektórzy mówią (a może wręcz chcieli by było...)
  • Niektórzy mówią, że raport nie powinien zostać upubliczniony. Nie zgadzam się. Skoro ludzie, którzy aktualnie są u władzy, od wielu lat tworzyli fatalną atmosferę (może i słusznie) wokół WSI byli w obowiązku ten raport opublikować. Na szczęście okazało się, że tezy Kaczyńskich są błędne. Gdyby raportu nie opublikowano dalej można by "ogłupiać" społeczeństwo opowieściami jak to źle jest w Polsce, jaki to układ działa. Mamy dowód, w WSI nie było żadnego układu, Kaczyńscy stracili asa w rękawie.

Reakcje dziennikarzy i polityków na raport.

Tutaj też ciekawe wnioski. Przede wszystkim mamy bardzo podzielone media. Prawie tak samo (a może i bardziej?) od sceny politycznej. Jeszcze przed samym raportem byłem pewny, że dziennikarze tacy jak Ziemkiewicz czy Sakiewicz będą pisali o raporcie ciepło, a Paradowska z Żakowskim będą go potępiać. W zasadzie to muszę się przyznać, że nie jestem pewny tego czy faktycznie owi dziennikarze raport przeczytali.

Politycy zareagowali jeszcze ciekawiej. Wojciech Olejniczak obarcza za "kompromitujący raport" nie wiedzieć czemu PO. Zadziwiające, przecież likwidacja WSI, a raport to zupełnie dwie inne rzeczy. Nie ma to jak gra polityczna. Z tego miejsca chciałem polecić bloga Budynia, który napisał kilka celnych uwag na temat reakcji Janusza Onszkiewicza na raport. Faktycznie trudno uwierzyć, żeby przywódca LiD tak szybko potrafił zapoznać się z całym raportem. Cóż widocznie on, również należy do grupy, która przed jego powstaniem wiedziała już czy będzie go zachwalać czy ganić. (http://budyn78.salon24.pl/index.html) [mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci to, że korzystam z Twojej notki – PZ.]

Oddzielny akapit warto poświecić Tomaszowi Sakiewiczowi. Otóż najpierw w Dzienniku stwierdza on, że "to tylko 5% całego raportu", a później na swoim blogu zaczyna wręcz nas straszyć, że "bomba wciąż tyka". Panie Redaktorze bądźmy poważni. Dalsze strasznie społeczeństwa, "że coś tam jest, i jest to bardzo groźne i złe" jest pozbawione większego sensu. Akurat Macierewicz jest tego typu politykiem, który uwielbia rozpętywać wielkie burze. Gdyby miał przesłanki o skandalicznych wydarzeniach z WSI, o zdradzie itd. na pewno by to napisał. Nie zachowywałby tego na później. Niestety, z przykrością piszę, że oba Pana komentarze bardzo mnie rozczarowały. Wierzę też, że nikt już nie da się nabrać na tego typu zastraszanie.

Dureń

Lech Wałęsa tym słowem określił aktualnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Cóż, uważam, że były prezydent nie powinien używać tego typu metod w dyskusji. Przyzwyczailiśmy się raczej, że to Lepper określa Balcerowicza mianem "złodziej", a podobnej z podobnej argumentacji korzysta Olejniczak - "dekomunizacja jest głupia". Nie sadzę, by prezydent chciał znaleźć się w takim gronie. Szkoda zdrowia i czasu na rozdrabnianie się Panie Prezydencie! A poza tym nie wypada. Byli prezydenci powinni być autorytetami...

Jeszcze jedna uwaga. Jeśli faktycznie okaże się, że specjalnie wycięto kilka fragmentów raportu przed wysłaniem go do mediów to mamy do czynienia z wielkim skandalem. Może to nawet oznaczać koniec rządu. Na pewno koniec Macierewicza.

* * * * *

Na zakończenie zupełnie inna sprawa. Wydało się, że pierwsze artykułu o mojej ulubionej "seksaferze" pisał....były radny SO. Cóż przyznam szczerze, że nie rozumiem zachwytu nad tym faktem, blogerów o przekonaniach pisowskich. Dlaczego ?

Jest afera ? Jest. Kaczyński mówił w stoczni, że nie będzie się zadawał z ludźmi o marnej reputacji? Mówił. Zadaje się? Zadaje. Sprawa molestowania jest prawdziwa ? Jest. Będą oskarżenia? Będą. Czym więc się emocjonować ? Tym, że Gazeta po prostu wykorzystała podpowiedz radnego SO, który z chęcią chciał się zemścić na byłych już kolegach z partii ? Przecież wiadomo nie od dziś, że Wyborcza prowadzi jakąś działalność polityczną. Jej linia jest znana. Tylko, że mówić na podstawie tego faktu, że szykowała ona zamach stanu jest idiotyczne. Ot, po prostu chciała dopiec przeciwnikom politycznym, otrzymała argument (bo afera JEST) i go wykorzystała. Tylko głupiec by milczał.

Pozdrawiam.

P.S. Jakby ktoś wiedział, czy można gdzieś w Internecie znaleźć wykład prof. Bartoszewskiego (dla PO) proszę o jakąś informację. Obejrzałem jakieś 15 końcowych minut. Doskonałe. Poszukuję całości, przy okazji polecam. Takich ludzi warto słuchać. 

 

PeZet
O mnie PeZet

"Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ludzie, którzy przeszli przez ruch kibicowski, są dziś jacyś normalniejsi. Niewolne od patologii kibicowanie wpajało jednocześnie wartości, których nie uczyło ani chore państwo, ani serwujące głupkowatą popkulturę media. Szkoła, uczelnia? Cóż, dawała mniejszą lub większą wiedzę. Ale nader często wychowywała karierowiczów i konformistów. Kibicowanie nie dawało kasy, zmuszało do zdzierania gardła i całodziennego tłuczenia się pociągami, by dojechać na mecz na drugim końcu Polski. Uczyło przy tej okazji bezinteresownej przyjaźni, patriotyzmu, miłości do lokalnej wspólnoty, nonkonformizmu - wobec tych, co chcą nam coś dla własnej korzyści narzucać, odwagi, fantazji czy choćby poczucia humoru." Niezależna Gazeta Polska. Liczba odwiedzin od 23 października 2007 roku: Dziękuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka