Wielkanocny poniedziałek. Wolne. Politycy nie wyzywają się publicznie udając, że się czymś różnią. Macherzy finansowi piją łiski rozmyślając "szto diełat". Wujek Rysiek pokłócił się przy stole z ciotką Baśką kto komu pożyczył i nie oddał dojczmarki w 1986 roku. Pies pogryzł sąsiada we wsi pod Opolem. Nuda panie jak w polskim filmie.
Możemy jedynie liczyć na matkę naturę i ludzkie błędy. No i udało się. Pożar w Kamieniu Pomorskim to dar dla mediów lepszy niż nowy samochód dla osiemnastolatka. Można wałkować na wszystkie sposoby, zrobić wywiady z połową mieszkańców miasta, pokazać płaczące dzieci. Przyjadą płemier i prezydent i będą się licytować, kto da więcej. Ten cztery bańki, ten trzy dni żałoby. Normalnie jak w pokerze. Ludzie przed ekranami łykają to jak gęś kluski.
Mnie intryguje jedna rzecz - nie czuję ani grama żałoby. Podobnie jak występuje u mnie brak euforii w związku z polowaniem na ludzi na ulicach zwanym dla niepoznaki orkiestrą Owsiaka. Może to słynna znieczulica "społeczna"? Czy też tak macie?


Komentarze
Pokaż komentarze