W pierwszym „Matriksie” braci Wachowskich pojawia się postać, na którą mała kto zwraca uwagę. Niesłusznie, gdyż jest to najbardziej realistyczna osoba w całym filmie, a dodatkowo bardzo intrygująca. Mówię oczywiście o Cypherze(po polsku to by brzmiało Cyfer – tak, od Lucyfera). Nietrudno tu znaleźć inspiracje postacią Judasza zdradzającego Jezusa. Cypher wydaje się jednak postacią bardziej realistyczną, gdyż takich jak on jest wokół całe mnóstwo. Może nawet może nim jesteśmy. Któż z nas czasami nie zastanawiał się, czy nie lepiej byłoby się dać zamknąć w puszcze, w zamian za wyświetlane w mózgu projekcje ukazujące naszą sławę, władzę, powodzenie u kobiet? Czym Cypher różni się od mieszkańca pegeerowoskiego osiedla, który wiele dałby aby komuna wróciła? Albo od typisz polskiego ynteligenta, co to sprzedałby swoich rodaków pod obcą władzę, aby tylko zostać ich namiestnikiem?
Nie! On na pewno jest w każdym z nas! Wyłączamy swój mózg oglądając seriale z cyklu “jedna baba drugiej babie” w zamian za chwilę papki dla oczu. Słuchamy radia “Tylko i zawsze najlepsze przeboje - gramy 150 hitów na godzinę” aby poczuć się bezpiecznie i odłączyć myślenie, bo coś do głowy może jeszcze może przyjść.



Komentarze
Pokaż komentarze