piana piana
102
BLOG

Królestwo Polskie a IIIRP (na pohybel obłudzie!)

piana piana Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

W mediach wszelakich raz na jakiś czas agenci wpływu (nazywani dla niepoznaki „dziennikarzami”) rozprawiają o kwestii niepodległości. Przy czym chodzi tu o  niepodległość Abchazji, Kosowa, Tybetu, czy innego Bantustanu, a nie III RP.

 

Dlaczego nie III RP? Czyżby ta sprawa była wstydliwa niczym rzeżączka? Nie. Tej kwestii się nie porusza, bo analizując ową kwestie dochodzimy do wniosku, iż nie test to takie oczywiste. Dotychczas niepodległość (można o tym poczytać w encyklopediach), definiowaliśmy jako zdolność samodzielnego podejmowania decyzji przez twór społeczny nadzorujący pewien obszar.

 

Kosowo uznaje się za niepodległe, a np. Abchazję czy Tajwan już nie. Nie ma tu sensu ani logiki. Przecież Tajwan jest bardziej samodzielny niż Kosowo (które utrzymuje się z gangsterki, narkotyków i pieniędzy unijnych - proponuję hasło na bilbordzie: „i Ty sponsorujesz kosowskich gangsterów” – piękne, nieprawdaż?). Dlaczego to? Bo przypadek Kosowa jest ponoć „wyjątkowy i jednorazowy”. Tymczasem mamy Abchazję, której niepodległości pies z kulawą nogą nie chce uznać. Różnica między Abchazją i Kosowem jest (poza nieistotnymi szczegółami) w sumie żadna. Może nawet ktoś się zapyta: Niby dlaczego to jest „wyjątkowe i jednorazowe”? Aaa…. tego już nikt nie powie – po prostu tak jest i już, a plebs powinien przyjąć jako dogmat, a którego podważanie karać towarzyskim ostracyzmem. Ja sobie mogę pozwolić na bycie autsajderem, ale większość osób już nie.

 

Do tej wyliczanki pozwolę sobie dodatkowo wrzucić Irak i Afganistan – państwa tak niepodległe, że normalnie klękajcie narody.

 

Przepraszam za przydługi wstęp, teraz dochodzę do sedna wypowiedzi. Dlaczego do tej pory nauczają w szkołach wszelakich, iż państwa polskiego w XIX wieku nie było? „Jak nie było, jak było” – odpowiedziałby pewnie Ferdynand Kiepski. Przecież istniało Księstwo Polskie. Pozwolę sobie na karkołomną tezę, iż skoro uznaje się obecnie  III RP za państwo niepodległe (i nic nie wskazuje, iż po wejściu w życie „lizbony” coś się zmieniło), to również Księstwo Polskie również należałoby według współczesnych standardów uznać za takowe.

 

Obecnie o wszystkim (nawet o kolczykach dla krów, góralskim serku czy losie stoczni) decydują brukselskie biurwy. Czy w XIX wieku nie decydowali o ważnych decyzjach carskie  urzędasy? Wszystko to się zgadza, ale jest jedna różnica. Otóż ludzie w XIX wieku mieli więcej deficytowego obecnie towaru, czyli tzw. „zdrowego rozsądku”. Może wówczas rozumieli, iż jeśli ktoś decyduje za nas, to nie ma niepodległości. Inaczej mówiąc tak-tak, nie-nie. Zasada prosta. Dlatego niejako rozbiegiem do dziś przetrwała ówczesna opinia, jednakże nijak nie pasuje ona już do współczesności.

 

Można pójść dalej – gdyby wówczas pozwolono dowolnie używać symboliki narodowej (dygresja: gdyby nie rozbiory to nie byłoby Mazurka Dąbrowskiego) i zostawiono trochę większą autonomię, polską marionetkę posadowiono by na tronie, o wszystkim decydowano z tylnego siedzenia, a okupanci działaliby bardziej w białych rękawiczkach, to mielibyśmy sytuację podobną do dzisiejszej. Sprawa rozbija się zatem o symbole i dyskrecję w kierowaniu i działaniu.

 

To wszystko zebrane do kupy jednak oznacza jedno – wpadamy w dysonans poznawczy! To straszne! Musimy więc temu szybko przeciwdziałać, bo niektórzy nie będą wiedzieli co i jak mają myśleć. Mamy dwa wyjścia. Pierwsze - należy zatem jak najszybciej pozmieniać podręczniki do historii, prasę, wszelakie świadectwa, etc. (pokazał nam Orwell jak to robić mamy). Druga możliwa opcja to zmiana definicji niepodległości. Proponuję nawet swoją - nie zastrzegam sobie praw autorskich, można śmiało korzystać. Oto ona: niepodległość – dowolna forma uznaniowa, stały element przemówień polityków, bez znaczenia w rzeczywistości; dawniej element destrukcyjny, czynnik konfliktów zbrojnych.

piana
O mnie piana

Gryziklawiaturek. Syn Mariana. Wiekowo w kategorii "stary grzyb". W młodości przebył chorą (dziś mówimy toksyczną) fascynację Misiem Uszatkiem, skutkiem czego do dziś zostało odstające ucho. Zwolennik teorii mówiącej, iż państwo polskie już nie istnieje. Mieszka na planecie Ziemia i jest do niej bardzo przywiązany siłą grawitacji. Wcześniejsze doświadczenia artystyczne ma już za sobą. Polityczne też. Uwielbia podróże do krainy absurdu. Nazwa bloga zaczerpnięta oczywiście z najlepszego utworu zespołu Papa Dance. Chwile ulotne łapie na twitterze jako @piana_pl. Przedruki dozwolone (a nawet mile widziane) wraz z podaniem autora i źródła (linku).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura