piana piana
76
BLOG

Byle nie wdepnąć

piana piana Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Czy wyobrażacie sobie rodzinę, która dyskutuje o kolorze ścian, gdy do domu zbliża się fala powodziowa? Wiem, że to brzmi jak skecz z „Latającego cyrku Monty Pythona”, ale jest bliższe rzeczywistości niż myślimy. Tak w skrócie można by określić działanie mediów tzw. mejnstrimowych, czyli tych „znaczących i poważnych”.

 

Nad stanem tzw. „państwa” nie chcę specjalnie rozwodzić, bo już wielokrotnie pisałem. W skrócie – gigantyczne zadłużenie (które w dodatku rośnie coraz szybciej), rozkradanie tzw. Funduszy Rezerwy Demograficznej (kasa z prywatyzacji, co miała być użyta po 2020), armia w stanie rozkładu, policja niemająca pieniędzy na papier toaletowy, bizantyjska armia urzędasów panosząca się bez żadnej odpowiedzialności, rabunek obywateli przekraczający już wszelkie granice, kolej w stanie gorszym niż za komuny, służba zdrowia co sama potrzebuje ratunku, fatalna sieć drogowa, wielka (i stale rosnąca) ilość mało precyzyjnych (szansa na łapówki) przepisów… Można by tak dalej, ale nie chciałbym zanudzać szanownych czytelników.

 

Co tymczasem mamy w mediach? Każdy może włączyć sobie telewizor i zobaczyć. Sprawdźmy zatem co na tapecie. Rzut okiem i widzimy? Spotkanie premiera Tuska z  wietnamskimi absolwentami polskich uczelni, agresja Kaczyńskiego, przymrozki, zatrucie grzybami, struś – uciekinier z farmy. Tak, tym karmieni są polskojęzyczni odbiorcy mediów. Sprawy tak samo istotne (w porównaniu z poważnymi tematami wymienionymi powyżej), jak zdrada Hanki w „M jak miłość” (albo odwrotnie, ale to nie jest istotne).

 

Porównując rangę przekazywanych przez media informacji, to jakby stwierdzić, iż największą tragedią, jaka może spotkać człowieka w życiu, jest brak misia w opakowaniu herbaty „Saga”. Media już dawno nie służą przekazywaniu informacji, tylko (pierwsza teoria) graniu na emocjach niczym „M jak miłość”, ale na nieco innej strunie lub też (druga teoria, równie prawdopodobna) urabianiu widzów/czytelników/słuchaczy, aby wiedzieli jak mają myśleć. Ktoś zarzuci, że bredzę. Słusznie. Zatem (skoro zakładamy, że jednak media służą tylko do przekazywania informacji) proszę wymienić z pamięci ważniejsze wydarzenia z pierwszego półrocza 2010 w Czechach. No, chociaż jedno. I co? Pustka? Tak, to jest prawidłowa reakcja. Dodatkowo (gdyby media pełniły tylko swoją rolę), to wiedzielibyśmy więcej o kryzysie rządowym w Wenezueli, planach ministra finansów Indonezji i kolejnej próbie zamachu stanu w którymś z afrykańskich bantustanów. Ja bym właśnie tego oczekiwał.

    

Czy doczekam? Nie sądzę. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniem. W średniowieczu bunty chłopów wywoływała dziesięcina, czyli podatek w wysokości 10%. Tak, słownie dziesięć procent wywoływało rozruchy. Obecnie podatki wynoszą około 70-80% i nikt ( poza środowiskiem związanym z Januszem Korwin-Mikkem) przeciwko temu nie protestuje. Może dlatego, że bardziej interesują się awanturą z krzyżem, wygłupami pajaca z Biłgoraja czy nową edycja „Tańca z czymś tam”? Jest to bardzo prawdopodobne. Zresztą to leży w naturze człowieka, że odwraca głowę od spraw trudnych i skłania się ku przyjemnościom.

 

Ten trend można by nazwać pudelkowaceniem (sam to słowo wymyśliłem, więc z góry za nie przepraszam) mediów, czyli upodobniania się mediów wszelakich do serwisu pudelek.pl (polecam rzucić tam okiem, aby wiedzieć o czym piszę). W ostatniej scenie „Folwarku Zwierzęcego” zwierzęta nie potrafią odróżnić, kto z uczestników biesiady jest świnią, a kto człowiekiem. Ja też coraz częściej nie wiem, czy mam do czynienia z poważnym medium czy też sensacyjno-rozrywkowym w stylu pudelka.peel. Coraz częściej z tego powodu zmuszony jestem wyłączyć radio, telewizora nie załączę bez dokładnego sprawdzenia co jest nadawane. Wiem, że to może zbytnia ostrożność, ale czyż przemierzając miejskie chodniki nie patrzymy ciągle w dół, aby nie wdepnąć w psie kupy? A czym jak nie odchodami są sensacyjno-rozrywkowe produkty w mediach wszelakich?

piana
O mnie piana

Gryziklawiaturek. Syn Mariana. Wiekowo w kategorii "stary grzyb". W młodości przebył chorą (dziś mówimy toksyczną) fascynację Misiem Uszatkiem, skutkiem czego do dziś zostało odstające ucho. Zwolennik teorii mówiącej, iż państwo polskie już nie istnieje. Mieszka na planecie Ziemia i jest do niej bardzo przywiązany siłą grawitacji. Wcześniejsze doświadczenia artystyczne ma już za sobą. Polityczne też. Uwielbia podróże do krainy absurdu. Nazwa bloga zaczerpnięta oczywiście z najlepszego utworu zespołu Papa Dance. Chwile ulotne łapie na twitterze jako @piana_pl. Przedruki dozwolone (a nawet mile widziane) wraz z podaniem autora i źródła (linku).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości