piana piana
331
BLOG

Nauka vs feminizm 1:0

piana piana Rozmaitości Obserwuj notkę 36

Są dwa skróty, których feministki boją się jak diabeł święconej wody: USG i DNA. Zrobiłem rekonesans po jednej z głównych stron feministycznych i wnioski są dość ciekawe.

Nie trzeba być specjalnie lotnym, aby wiedzieć, że każda komórka ciała człowiek ma identyczny kod DNA. Odkrycie sprzed ładnych kilkudziesięciu lat. Tak, każda komórka z wyjątkiem małego człowieka znajdującego się w brzuchu matki. Bobas od momentu poczęcia ma inny kod DNA. Zatem sztandarowe hasło „mój brzuch = moja sprawa” jest zwykłym kłamstwem, ignorancją, niewiedzą (niepotrzebne skreślić). Brzuch owszem, ale zawartość już nie. Spokojnie, takiej informacji na stronach feministycznych nie znajdziecie.

USG to zapewne kolejny męski wynalazek, który z pewnością miał sterroryzować kobiety. Na dowód tego magazyn „Mam prawo” określa jako „kontrowersyjne” obowiązujące w Teksasie prawo zobowiązujące matkę dziecka, przed planowanym jego zabiciem, do obejrzenia dziecka na USG i posłuchania bicia jego serca.

Na stronach feministek nie znajdziecie także opisu ciąży i informacji jak to pod koniec trzeciego tygodnia dziecko ma już mikroskopijne serce, a z końcem trzeciego miesiąca mamy już kompletne dziecko, które potrafi robić fikołki, ssać kciuk, ziewać i marszczyć czoło. Na USG możemy zobaczyć jak macha do nas stópkami. Może to niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć.

Co tymczasem proponują sympatyczne panie ze stowarzyszenia „planowania” rodziny? Ostrzegam, opis bardzo brutalny i aż ciarki przechodzą czytając to. Mamy zatem „odessanie materiału”, „usunięcie zawartości jamy macicy”, „usunięcie tkanki ciążowej”, „wyłyżeczkowanie jamy macicy” ”wydalenie zawartości macicy”.
 
Oczywiście, w opisach nie pada ani razu słowo „dziecko” ani „człowiek”. Mądre inaczej feministki nie potrafią także odpowiedzieć na bardzo proste pytanie - od jakiego momentu mamy do czynienia z człowiekiem, a nie „zawartością macicy”? Na studiach „dżenderowych” (przypominających Wieczorowe Uniwersytety Marksizmu-Leninizmu) zapewne nic na ten temat biedaczki się nie dowiedziały i teraz mają problem.
 

piana
O mnie piana

Gryziklawiaturek. Syn Mariana. Wiekowo w kategorii "stary grzyb". W młodości przebył chorą (dziś mówimy toksyczną) fascynację Misiem Uszatkiem, skutkiem czego do dziś zostało odstające ucho. Zwolennik teorii mówiącej, iż państwo polskie już nie istnieje. Mieszka na planecie Ziemia i jest do niej bardzo przywiązany siłą grawitacji. Wcześniejsze doświadczenia artystyczne ma już za sobą. Polityczne też. Uwielbia podróże do krainy absurdu. Nazwa bloga zaczerpnięta oczywiście z najlepszego utworu zespołu Papa Dance. Chwile ulotne łapie na twitterze jako @piana_pl. Przedruki dozwolone (a nawet mile widziane) wraz z podaniem autora i źródła (linku).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Rozmaitości