piana piana
567
BLOG

Media toruńskie – analiza fenomenu

piana piana Rozmaitości Obserwuj notkę 16

Koniec szoł w telewizji. Pstryk. Telewizor gaśnie. Świat za ekranem , wykreowany na potrzeby rozrywki, znika. Jeśli chwilę poczekasz, to zobaczysz jeszcze reklamy, które, korzystając z Twojego dobrego nastroju, będą starały się to wykorzystać i wepchnąć do Twej głowy skojarzenia, które wykiełkują przy najbliższych zakupach.

Przyznam się, że zastanawiałem się na czym polega fenomen toruńskich mediów (Radia Maryja i Telewizji Trwam). Dlaczego odbiera je spora (ciężko precyzyjnie ją oszacować) grupa ludzi? Dlaczego poświęcają swój czas i swoje pieniądze dla tych projektów. Szczególnie, że media owe odbiegają technicznie (co widać) i są mało dynamiczne (co także słychać).

Klucze do wyjaśnienia powyższej kwestii? Jednym z nich jest na pewno moment wyłączenia radia/telewizora. Może to dziwne, ale oderwanie od rzeczywistości jest w ich przypadku mniejsze niż w zdecydowanej większości stacji.  Drugim zaś umiejętność stworzenia wspólnoty.

Wspólnota. To coś, co odróżnia media toruńskie od pozostałych. Jak Polsat/TVN traktują widzów? Może przykład. Pamiętam doskonale pierwszą edycję „Big Brothera/Wielkiego Brata”. Przed domem „Wielkiego Brata” organizowano szoł. Głupio było? Bardzo głupio. Pojawiali się kumple na motorach lub orkiestra górnicza. A w przerwie na reklamy prezenterka krzyczała do zgromadzonej gawiedzi wzywając ich do głośniejszego dopingu i oklasków aby to dobrze wypadło na ekranie. Ludzie po prostu byli traktowani jak zwierzęta – macie głośniej muczeć/beczeć/rżeć/kwiczeć, bo to dobrze wygląda na antenie.
 
Nie lepiej traktowani są odbiorcy przed telewizorami. Czy Polsat albo TVN organizują zloty widzów? I po co? Czy utrzymują z nimi kontakt? Pozwalają się wypowiadać na antenie i zadawać pytania? Współuczestniczyć? Nie. Mają być po prostu wyalienowanymi, biernymi konsumentami treści i kupować reklamowane produkty. Taki jest ich pomysł na biznes. To nie jest oczywiście żadna wada, taki po prostu mają charakter.

Słuchacze radia powinni za to mieć zawsze dobry nastrój, bo prezenterzy życzą im „miłego dnia”, a komputer dba aby wybrane przeboje delikatnie rozkołysały i wyłączyły wszelakie wątpliwości. 

W przypadku mediów „toruńskich” chwila wyłączenia radia/telewizora nie jest końcem ale właśnie początkiem. Życie rzeczywiste spaja się tu z medialnym. Czegoś takiego nie ma w żadnej innej stacji.

Miałem okazję odbyć wycieczkę  Rodziną Radia Maryja na manifestację we wrześniu 2012. Tak, było odmawianie różańca i słuchanie pieśni patriotycznych.  Czego się też dowiedziałem? Że za dwa tygodnie spotykamy się na kawie i oglądamy zdjęcia. W przyszłym miesiącu jedziemy do Częstochowy, a chwilę później wyjazd do kolejnego sanktuarium. Zbieramy też pieniądze na świątynię w Toruniu. Potem pada pytanie o to, czy znamy dobrego ortopedę (bo ktoś z ekipy potrzebuje) i kto mógłby pomóc w jednej delikatnej sprawie. Na koniec rozdanie różańców i obrazków.



Tak, jest to pewien sposób na życie. Czy dobry czy zły – nie mnie to oceniać. Faktem jednak jest, że dzięki takim akcjom ludzie zyskują sens życia, poczucie wspólnoty. Mogą razem spotkać się przy kawie, pomodlić czy wyjechać na pielgrzymkę. Wyrwać się z marazmu i pewnego getta do którego wpychają ludzi starszych media komercyjne. Można oczywiście powiedzieć, że radio i telewizja staje się integralną częścią życia ze wszelkimi tego konsekwencjami. Racja. Pytanie tylko – które media się takimi nie stają? Czy Facebook dla młodych nie staje się częścią ich życia? To jest zagadnienie dla socjologów. Z pewnością niezbędne jest tu znalezienie punktu równowagi pomiędzy tymi sprawami. To jednak już całkiem osobny temat.

Kto powie, że to obciach i w ogóle. Że to niemodne, że „cała” Europa „idzie do przodu” i że świat się zmienia. W takim przypadku można tylko wzruszyć ramionami. Mnie nauczano w szkole (załapałem się na samą końcówkę), że komunizm to najlepszy ustrój świata i że już wkrótce tam dojdziemy i mamy lepiej, bo kapitaliści jeszcze są z tyłu za nami. I że to jest naukowo udowodnione. No i co teraz?

Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że przekaz mediów „toruńskich” bardziej stąpa po ziemi (choć jakże często mówią o rzeczach nie z tego świata) niż media komercyjne. Nie ma tam sztucznie wykreowanego blichtru. Hedonizmu i konsumpcjonizmu. Widzowie których telewizji najczęściej zapożyczają się aby poczuć bogactwo serwowane tak obficie w serialach? 

Przyznam się, że nie jestem wielkim miłośnikiem mediów toruńskich. Lubię posłuchać „Rozmów Niedokończonych” i czasami rzucić okiem na „Informacje Dnia”. To wszystko.

Z drugiej strony unikam także telewizji komercyjnych (TVP1/2 w dużej mierze też takie są), gdzie jestem traktowany jak idiota i na koniec wmawia się mi, że to ja jestem winny tak żenującego poziomu, bo tego właśnie chcę.

A czy my chcemy żyć tylko w nieustającym cyrku? Otoczeni przez sztucznie uśmiechających się tzw. „celebrytów”? W świecie niekończących się promocji i wyjątkowych okazji (co samo w sobie jest sprzecznością)? Otoczeni przez pół-idiotów czytających teksty z promptera? Ogłuszani przez prezenterów nie potrafiących poprawnie mówić po polsku?

Może w tym też tkwi klucz do zagadki popularności Radia Maryja i Telewizji Trwam?
 

piana
O mnie piana

Gryziklawiaturek. Syn Mariana. Wiekowo w kategorii "stary grzyb". W młodości przebył chorą (dziś mówimy toksyczną) fascynację Misiem Uszatkiem, skutkiem czego do dziś zostało odstające ucho. Zwolennik teorii mówiącej, iż państwo polskie już nie istnieje. Mieszka na planecie Ziemia i jest do niej bardzo przywiązany siłą grawitacji. Wcześniejsze doświadczenia artystyczne ma już za sobą. Polityczne też. Uwielbia podróże do krainy absurdu. Nazwa bloga zaczerpnięta oczywiście z najlepszego utworu zespołu Papa Dance. Chwile ulotne łapie na twitterze jako @piana_pl. Przedruki dozwolone (a nawet mile widziane) wraz z podaniem autora i źródła (linku).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Rozmaitości