0 obserwujących
97 notek
135k odsłon
  2006   0

Debata niepotrzebna. Kaczyński – Tusk, 2007

Tanie państwo okazało się oszustwem!

Reprezentuje Pan najdroższą władzę w Europie.

Jakby Pan, Pański brat zaczął taniej urzędować, to pieniądze na służbę zdrowia by się znalazły.

300 milionów złotych wydamy decyzją PiS-u na Kancelarię Premiera i Prezydenta!

CBA wykryło 2 razy mniej realnych afer, niż było konferencji ministra Ziobro i ministra Kamińskiego.

Pan ma obsesję na punkcie kontroli!

Dla władzy zrobi Pan z każdym wszystko.

Dlaczego tak trudno się z Panem rozmawia, dlaczego Pan zawsze chce kogoś zdominować?!

Pan był wtedy szefem PC i chodził Pan z bronią krótką. Nie wiem dlaczego do dzisiaj, nie rozumiem tego. I kiedyś spotkaliśmy się w windzie w Sejmie i Pan wyciągnął broń i powiedział: „Dla mnie Ciebie zabić, to jak splunąć”.

Pan nie zakrzyczy rzeczywistości…

Pański czas już minął, Panie Prezesie!

O sobie i o propozycjach na przyszłość Donald Tusk mówił już mniej chętnie niż o Jarosławie Kaczyńskim. Poza kilkoma porównaniami do innych krajów, zwłaszcza do Irlandii (w której lider PO był przed wyborami z 2007 roku), padły tylko dwa zdania, które można potraktować jako autopromocję i obietnicę. Ta ostatnia jest aktualna do dzisiaj. Donald Tusk powiedział:

Pan na plakacie pisze „Zasady zobowiązują”, a ja w życiu trzymam się zasad.

Będziemy się szanować i budować.

Wyszkolony przez propagandystów

Nikt nie jest ideałem. Nawet tak dobrze przygotowany szef Platformy Obywatelskiej zaliczał potknięcia. Np. wtedy, gdy stwierdził, że art. 4 Karty Praw Podstawowych zagwarantuje Polakom godne życie. Jarosław Kaczyński szybko zareagował i ironicznie pytał, jak karta może zagwarantować dobrobyt. Tusk szybko ratował się, oskarżając lidera PiS o… korzystanie z PR-owskich sztuczek:

               Widzę, że przygotowali Pana propagandziści! Czuję tutaj rękę Jacka Kurskiego.

Donald Tusk wygrał debatę z 2007 roku za pomocą wyrafinowanej socjotechniki, uważnie dobranej retoryki i przemyślanego wykorzystania zasiadającej w studiu publiczności. Nie zaproponował natomiast niczego na przyszłość. Pokonał Jarosława Kaczyńskiego w pyskówce, a nie w walce na argumenty. Skutecznie zneutralizował przeciwnika, ale czy dał się poznać jako polityk z wizją? Nie mówił nic o tym, jak nasz kraj ma wyglądać za 10, 20 lat. Ten temat kompletnie go nie interesował.

Donald Tusk straszył Polaków pieniędzmi wydanymi przez Kancelarię Premiera i Kancelarię Prezydenta, by następnie wydać z publicznej kasy 290 mln zł na urzędowanie swoje  i Bronisława Komorowskiego. I to tylko w tym roku. Jednak nie o fakty chodzi w debatach, a o sposób komunikowania. Nie wygrywają predyspozycje do rządzenia, a krasomówstwo polityków.

Czy jednak taki pokaz sprawności języka jest wartościowy dla demokracji i powinien stanowić dla wyborców punkt odniesienia przy podejmowaniu decyzji nad urną? Można mieć wątpliwości…

* * Zobacz debatę wyborczą z 2007 roku pomiędzy Donaldem Tuskiem, a Jarosławem Kaczyńskim * *

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale