piekarz piekarz
113
BLOG

Grenlandia

piekarz piekarz Kultura Obserwuj notkę 6

Jako, że będą obrazki, łatwiej mi odpowiedzieć na komentarz maruti-ego w formie notki. Będzie głownie o globalnym ociepleniu. Kolejna notka, o wadach idealnego systemu gospodarczego pojawi się niebawem. Ale wracając do tematu.

Maruti raczył skomentować poprzednią notkę o DHMO, twierdząc jakoby Grenlandia swą nazwę zawdzięczała Erykowi Rudemu, który stwierdził, że ludzie będą bardziej chętni się tam osiedlać, jeśli wyspa będzie miała ładną nazwę. Cóż. Prawda. Potwierdzają to Íslendingabók i Eiríks saga rauða. Niemniej szczerze wątpię, jakoby ów Eryk wziął nazwę spod pokładu swojego okrętu. Należy pamiętać, że właśnie ok. 1000 roku naszej ery, w europie panowało średniowieczne optimum klimatyczne, i w tym czasie tereny do których dotarli Wikingowie były zielone. Eryk nie kłamał, li tylko ładną (a bo ładną) nazwę wymyślił.

Maruti twierdzi też, że obecnie temperatura Grenlandii jest wyższa niż za czasów Eryka. Na wikipedii znalazłem taki obrazek - historia temperatur Grenlandii:



Zeń możemy odczytać, że jednakowoż było kapkę cieplej, ale to nie jest istotne. Śmiem bowiem twierdzić, że wszystkie takie wykresy obarczone są dużym błędem. Weźmy oto wykres średniej temperatury Europy z ostatnich 2000 lat:


Obrazek pokazuje nam trzy rzeczy:

  • kiedyś było dość ciepło,
  • zmiany temperatury są cykliczne,
  • rozbieżności są duże.

Ja nie twierdzę, że klimat się nie zmienia. Twierdzę, że jest to naturalne zjawisko. Ponadto twierdzę, wzrost temperatury o niecały 1o przy rozbieżnościach historycznych pomiarów temperatury sięgających nawet 0.6o (dla ok. 1300 roku) można zaklasyfikować jako błąd pomiarów.
Niektórzy takie i podobne wykresy przedstawiają jako dowód na wpływ rewolucji przemysłowej na globalną temperaturę. Cóż. Dla mnie takie dowody są równie wiarygodne, jak uzasadnianie globalnego ocieplenia przepowiedniami Nostradamusa.

Swoją drogą globalne ocieplenie jest takim wrednym chochlikiem. Ostatnio wyskoczyło nam w zimę, dzięki czemu była dość łagodna. Jednakże - jak to chochlik - globalne ocieplenie płata nam figle, i oto z powodów przymrozków czeka na klęska nieurodzaju u sadowników (spoko, za rok będzie klęska urodzaju). Mnie osobiście największego psikusa globalne ocieplenie zrobiło poprzedniej zimy, jak przy -30oC czekałam na autobus.

Co mogę dodać na koniec? Ktoś pamięta jeszcze dziurę ozonową? Wszystko przycichło, jak okazało się, że nawet gdyby cała ludzkość psikała dezodorantami z freonem to nie wywarłaby takiego nań wpływu jak wybuch jednego wulkanu. Czy z globalnym ociepleniem będzie podobnie? Zobaczymy. Na razie możemy poczytać artykuł w Wprost, o tym jak globalne ocieplenie zaatakowało m.in. Marsa i Plutona (pewnie z powodu sond kosmicznych..).

 

piekarz
O mnie piekarz

Polecam: Jak działa wolny rynek Zakładanie firmy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura