Dzisiaj bedzie poetycko, moherowo, cieplo, kulturalnie, poniewaz spadl mi z duszy kamien. Tak sie mowi w potocznym jezyku. Co mniej wiecej oznacza, ze po latach zmagania sie z zagadka nazywana wybrykiem natury, mozna powiedziec patrzac w oczy zasobom: Eureka ! Cokolwiek to znaczy. Krotko mowiac, sprawy tak sie maja: Hen hen, dawno temu, powstala madra ksiega. Zanim wgryziecie sie czytacze w miasz notatki, wyjasnie, ze do napisania tego postu, zainspirowal mnie zaniedbany Bernard. Niewazne zreszta. Meczyc sie trzeba bity kwadrans.
Dalej; jak wspomnialem, dawno dawno temu, Mojzeszowi przypisano poemat. W kazdym razie wlasnie jemu zostala przypisana madra Ksiega Hioba, czyli, mowiac wprost, stanowi jednoczesnie jego wlasnosc intelektualna. To byly piekne czasy, kiedy nie obowiazywaly zadne akta. Trescia ksiegi jest opis cierpienia. W Salonie takim Mojzeszem w spodnicy bywa Beretka. Nie ma na jej blogu, poswieconego temu tematowi (fascynacja cierpieniem) zbyt wiele poetyki, natomiast w zamiam, mowiac miedzy nami, jest obszerny zapis frustracji fanatykow religijnych.
Ogolnie rzecz biorac, nie wdajac sie w szczegoly. Co oznacza: niemal kazdy aspekt cierpienia poddany jest tam analizie. Dwa, urozmaicaja lekture liczne projekcje ostro nawiedzonych blogerow. Pozostawiajac te dygresje w samopas (kto chce, zajrzy aby sie przekonac). I tym sposobem promujac Beret w akcji, przechodze od razu - do clou wydarzenia. Wspolczesnym cierpiacym, do bolu pechowym, na maxa, jest najwiekszy bloger w condo o nicku Jaroslaw Kaczynski. Prawdopodobnie nie predko opublikuje swoja nastepna notatke.
Powod jest banalny. Tu konieczna kolejna dygresja. W telegraficznym skrocie: dziennikarze z RZ, ktora wreszcze wrocila po latach w nasze, polskie rece, wyrwana kapitalowi o niepolskim rodowodzie - otoz RZ opublikowala sledztwo dziennikarskie Mazurka & spolki, ktore ciut szokuje rezultatami. Otoz to Stanislaw Janecki, byly red Wprost, pisze bloga pod nickiem J. Kaczynski. 'Caly Staszek, te ozdobniki, te itd'. mowi Mazurek. No dobrze ale jest kolejny problem: St. Janecki zostal skazany razem z inna blogerka z S24 - D. Kania przez sad Okregowy w W-wie za szerzenie insynuacji.
Wyrok mowi o skazaniu na kare grzywny i nawiazki zarazem na cele spoleczne za znieslawienie. Tyle trwal proces (5 lat ) profesor UG w Gdansku vs publicysci. . Prawdziwi wzmozeni interpretuja tak wyrok: sedzia 15 lutego '12 byl rozgrzany. A sprawa swieza, bo niedawna; miala final raptem 3 tygodnie temu. A chodzilo o to samo, co bylo tematem Ankiety nr. 3. Kto chce, sprawdzi. Kto nie chce kliknac, tez jest OK. Czy dziennikarze powinni liczyc sie z odpowiedzialnoscia za slowo ? W sumie blogerka Kania musi wyskoczyc z niecalych 6 tys. Autor bloga o nicku Jaroslaw Kaczynski, czyli w realu red. Janecki, wyskoczy z niecalych 8 tysiecy.
Big deal; choc wyrok moze ulec zmianie, bo skazani maja sie odwolac do Sadu. Wychodzi na to, ze bloger o nicku JK bedzie teraz czas poswiecal innej sprawie. Zreszta, przyszlosc pokaze; marzec az kipi od eventow. Zapowiada sie w marcu dzungla na ulicach. A jak bedzie ? zobaczymy, czy wsparcie przybedzie 4 autobusami z NRD. No problem. Panstwo znowu zda egzamin. Sie zagoni w wiadome miejsce, sie wylapie, sie skuje i pokona zaloge 4 autobusow. Pozniej sie odstawi za Odre i bedzie po krzyku.
Wracajac do watku bohatera pechowca. Tak sie juz przyjelo (przynajmiej w stolicy), ze po serii eventow, lud wierny spiewal songi pod oknami pana z wasami. Swoja droga ostatnie wydarzenia, zwane koncem dekady miesiaca, znudzily sie chyba wiekszosci czytelnikow enzinow. Moze jestem w bledzie ale z nudow zagladajac na blog fanfana (Polon) - trzeba przyznac: dotychczas sumiennie dokumentowal straszenie namiotem przechodniow na Krakowskim.. Nie ma relacji z lutego. Nie istnieje. Moze chory reporter a moze dokumentuje transport repliki zelaznego krzyza z Giewontu.
Dziwne. Nawet, jesli ma 15 metrow, nie wiadomo, czy zasloni pomnik pana na koniu z ostrym kijem w reku. Wszystko za tydzien sie wyjasni podczas oddawania holdu plytom chodnikowym. To niewykluczone, ze bedzie skakanie, bo czas nagli. Prawdopodobnie pod koniec marca zdrajca z zona Patrycja zaszczyci Kongres Zalozycielski. Jednym slowem, marzec bedzie goracy. Przy stolach na Wielkanoc spoleczenstwo i narod zalapie sie na nowe tematy. I to jest OK. A moze po Wielkanocy zostanie proklamowane panstwo podziemne i oficjalny bojkot.
Hm, odnoszac sie do (nasyconej poetyka) madrej ksiegi Mojzesza, analogie sa az nadto widoczne. Mowiac zwyklym jezykiem, w Ksiega zawiera oprocz opisu cierpienia Hioba rowniez dyskusje z przyjaciolmi bohatera. Nader wazne: Opatrznosci wtraca sie do tej dyskusji. Inaczej mowiac, Mojzesz porusza dwie kwestie: Dlaczego Bog pozwala aby istnialo pieklo na ziemi ? Druga kwestia dotyczy problemu: Dlaczego pechowcy cierpia ? Wlasciwie to chyba chodzi o to: Czy na tym padole lez musi istniec zlo ? oraz: Dlaczego niewinni cierpia.
Pozostala do wyjasnienia ostatnia kwestia; az nadto rysuje sie nastepna analogia. Hen hen dawno temu, rowniez istniala, wg opisu Mojzesza - tak jak dzisiaj - niewola. Wtedy, co nie jest latwo sobie dzisiaj wyobrazic, poniewaz dzialy sie te wydarzenia 18 wiekow przed chrztem naszego condominium. Nazwano tamta niewole - babilonska.Nasz wspolczesny archetyp pechowca, nazywany jest swojsko i zrozumiale - Zbawicielem. Natomiast Hioba, mozna uwazac za prefiguracje Chrystusa. Zeby nie bylo uchybien we wlasciwym oddaniu klimatu omawianego zagadnienia, posluze sie dla wygody zasobow pelna definicja.
Nie jest latwa, to prawda ale jak sie dwa razy przeleci, mozna zalapac sens na luziku. Otoz prefiguracja nazywamy pewne wyjatkowe wydarzenie, inaczej mowiac, zjawisko. Teraz najtrudniejsza czesc opisu: Osoba, Fakt (w tym wypadku nadal mowiny o Hiobie) zawiera (miesci w sobie) cechy czegos, co nastapilo pozniej. Jesli tak, to to', co nastapilo pozniej, jest jednoczesnie zapowiedzia tego', Uprzedzalem, nie bedzie latwe. Ja jestem prostym blogerem i lubie proste analogie. Niestety, prosciej juz nie potrafie. Moze 3 razy ten tego i bedzie OK ? No dobrze. Teraz najtrudniejsza czesc; aby ja wyjawic i nikogo nadmiernie nie urazic, moze tak:
Mojzesz tak opisuje Hioba - chociaz byl wiernym, zostal skazany na ciezka probe. Utracil wszystko a na dodatek dopadla go plaga tradu. Inaczej mowiac, stal sie tredowaty. Dalej nie tracil wiary i dlatego stal sie symbolem cierpienia. Ogolnie rzecz biorac. Od tego przeciez (na gorze postu) zaczynal sie opis analogii. Puenta jest latwa: przyjaciele widzac jego nieszczescia, radzac, namawiali go: przyznaj sie, uznaj swoja wine. Poniewaz sadzili, ze jego lamentowanie nad sensem zycia i tragedie, jakie go dotknely - sa kara za jego grzechy. Ale on nadal byl przekonany o swojej prawosci i z calych sil sie bronil, wierzac w istnienie sprawiedliwosci.
Tzn. wierzyl, ze jego Bog bedzie dla niego Sprawiedliwy. Koniec koncow, stal sie archetypem czlowieka cierpiacego, pechowca. Poslugujac sie zwyklym jezykiem, powiemy - pozostal w swiadomosci czytelnikow czlowiekiem doswiadczonym przez los. Pikanterii opisu dodaje fakt, ze Hiob mial przekonanie o wlasnej prawosci a z drugiej strony mial swiadomosc, ze Opatrznosc zsyla na niego najgorsze plagi. I tym sposobem wylania sie opis (ilustracja) swiata starozytnego kierowanego do Ludu. Zarowno wtedy, jak i dzisiaj, owczesne zasoby smialo mozna nazwac Ludem Bozym.
Ksiegi biblijne z greckiego i hebrajskiego przelozyl Czeslaw Milosz. Ksiege Hioba wydano w Paryzu 30 lat temu. W uzupelnieniu - dla smakoszy analogii - polecam recenzje dziela blogerki m.m.w./Salon24. Obraz Clinta Eastwooda 'J. Edgar'. Scared, heartles, horrible little man. Na nasze: wystraszony, bez serca, wstretny maly czlowieczek opublikowana przez m.m. w. 18.04.'12. Kto chce. Nie ma przymusu czytania.
PM
.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)