Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
72
BLOG

Związane ręce.

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 1

Dość skandaliczne zachowania (a także BRAK zachowań) ministra sprawiedliwości i jego najbliższych (rodziny, współpracowników) można tłumaczyć na wiele sposobów. Sądzę, że są wyjaśnienia bardziej i mniej prawdopodobne. 

Jeśli chodzi o zachowania syna Ministra Sprawiedliwości, to oczywiście brak jednoznacznej i stanowczej reakcji ojca bardzo źle o nim świadczy. Na to jednak nakładają się i inne historie. Historie ponure, historie kontynuacji karier PRLowskich prokuratorów w resorcie kierowanym dziś przez jednego z najbardziej zasłużonych działaczy antykomunistycznych.

To, że tacy ludzie nadal idą ścieżką kariery nic sobie nie robiąc z otaczających ich zmian, gwiżdżąc na przeszłość ministra i nie bojąc się go świadczy o tym, że tak naprawdę politycy NIC NIE MOGĄ. Politycy są faktycznie narzędziami w rękach swojej klienteli, czyli różnorakich grup nacisku i tak naprawdę najczęściej niewiele znaczą. 

Jakich grup? 

Nie wiem, bo w tym nie siedzę. Mogę się domyślać. Dawnych WSI, związków koleżeńskich dawnego SB, różnych grup finansowych (polskich i niepolskich), układów w stylu Stowarzyszenie Ordynacka... Jest tego mnóstwo. Grupy te są często skłócone między sobą, co pozwala nam, prostym zjadaczon chleba, na wygospodarowanie jeszcze jakiejś przestrzeni wolności, ale mają one jedną wspólną cechę. Jest nią chciwość. Totalna zachłanność, na władzę, na pieniądzę, na wpływy.

A politycy w tym wszystkim jedyne, co tak naprawdę mogą, to robić to, co im grupy nacisku nakażą. 

Ostatnie postępy karier byłych PRLowskich prokuratorów są tego dowodem. Cokolwiek złego można myśleć dzisiaj o Andrzeju Czumie, to z pewnością nie to, ze zaprzyjaźnił się nagle z dawnymi siepaczami komunistycznymi. Tyle, że tak naprawdę to on niewiele może. Kariery tych prokuratorów są tego dowodem. To również sygnał dla niego samego, żeby nie podskakiwał za bardzo, bo tak naprawdę nic nie może, że ma mocno związane ręce.

Moim zdaniem prowadzi to do jednego, zasadniczego wniosku: branie udziału w dzisiejszym cyrku wyborczym jest bez sensu, jest głupie i szkodliwe.

Głosując na różnych polityków czy na różne listy wybieramy jedynie różne pasożytnicze grupy, które będziemy żywić przez kolejną kadencję. Ludzie, na których głosujemy, choćby byli najbardziej kryształowi, niewiele mogą, żeby nie powiedzieć NIC NIE MOGĄ. Problem w tym, że my nie wiemy na kogo tak naprawdę głosujemy. Wiemy jedno, bo tego uczy nas doświadczenie - pasożyty, którym dajemy legitymację do rządzenia nami z całą pewnością nie realizują ŻADNYCH programów mających na celu poprawę sytuacji Polski i Polaków. Jeśli taka poprawa ma miejsce, to dzieje się to wyłącznie przypadkiem, jakby NIECHCĄCY.

Nie ma sensu głosować, nie ma sensu wchodzić w ten żałosny bal hipokrytów. Naprawdę lepiej zostać w domu.

A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.



 

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka