Zostałem dziś zapytany przez pewnego znajomego, wojującego lewaka, antyklerykała i w ogólne niesamowicie pewnego siebie młodego człowieka, czy jestem wrogiem wolności słowa. Nawet nie było to pytanie tylko po prostu stwierdzenie. A wszystko w kontekście mojego doniesienia na policję, o którym napisałem tutaj .
Śmieszne, ale poczułem się nieswojo. Zawsze wydawało mi się, i dawałem temu wyraz w wielu moich wpisach również w Salonie24, że jestem bezwzględnym zwolennikiem wolności słowa, a tutaj nagle za wypowiedziane przez panią Gretkowską słowa składam doniesienie na policję. Czy jestem więc zamordystą?
Mój niepokój nie trwał na szczęście długo. Spieszę podzielić się z Państwem wyjaśnieniem.
Wolność słowa to prawo do wyrażania idei. Trzeba to prawo szanować, nawet jak idee są skrajnie głupie. Natomiast tu mamy do czynienia ze zwykłym chamstwem. A z chamstwem się nie dyskutuje, tylko wali się chama na odlew w pysk. Co też i uczyniłem w cywilizowany sposób. Bo chama TRZEBA bić po pysku gdyż inaczej hardzieje i zaczyna niszczyć wszystko, co go otacza. Gdyż taka jest natura chama.
Zapraszam do odwiedzania i współredagowania serwisu SENSOWNE.PL - to naprawdę ma sens.
91
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (11)