Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
153
BLOG

A ludziska jak te barany, owczym pędem do urn pójdą..

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 3

Pokazałem bliskiej mi osobie filmik na youtubie. I to właśnie ta osoba, a nie filmik są najciekawszym zjawiskiem.

Osoba jest w wieku dojrzałym. Ma wykształcenie wyższe, humanistyczne. Mówi dwoma językami obcymi, mieszkała w rożnych miejscach świata, i w Europie i poza Europą przez wiele lat. Wydawałoby się - idealny przykład kogoś, kto powinien świadomie chodzić do urn i wybierać swoich przedstawicieli. I osoba ta jak najbardziej chodzi. I wybiera. Robi to, pomimo moich prób przekonania jej, że to naprawdę nie ma sensu, że przecież jej to zupełnie nie interesuje (abstrahując już od faktu, że głosowanie nie ma żadnego znaczenia). Robi to, bo uważa, że tak trzeba.

Ja uważam, że to jest efekt prania mózgów, i że jest to całkiem bez sensu. Szczególnie, gdy tak naprawdę człowieka to w ogóle nie interesuje, gdy nie orientuje się o co tu chodzi, gdy reaguje jedynie na medialny obraz polityków i ich obietnic. Czyli, gdy jest przeciętnym wyborcą, gdy sam jeden reprezentuje 95% społeczeństwa. Pisałem o tym wielokrotnie tu, w Salonie 24 - jeśli to kogoś interesuje, zapraszam do poczytania. Przy najbliższych wyborach wrócę do tematu. Bo teraz chciałem o czym innym - o tym, jak to tak naprawdę wygląda.

Wykształcona, dojrzała, pracująca, kulturalna osoba oglądała ze mną wspomniany powyżej filmik i zadała tylko dwa pytania. Oba potwierdzają moją tezę o bezsensie organizowania wyborów i uczestniczenia w nim ludzi, których to nie interesuje i którzy mają tak naprawdę w to wszystko nosie. Pierwszym pytaniem było: "kto to jest Herman von Rompuy?" - pytanie to, poza potwierdzeniem mojej tezy potwierdziło skądinąd tezę przedstawianą w filmiku. Drugim pytaniem było: "A co Buzek tam robi?" i powaliło mnie ono na kolana. Po chwili zdałem sobie jednak sprawę, że cała ta sytuacja jest symbolem tego gigantycznego absurdu, który nas otacza. Już chyba niczego bardziej symbolicznego nie da się wymyślić.

Zbliżają się kolejne, jakieś tam wybory, w których zostaną oddane głosy na ludzi, którzy będą coś obiecywać, coś, czego z całą pewnością nie będą mogli spełnić. Nie będą mogli, bo bądź to nie będą mieli do tego uprawnień konstytucyjnych (pamiętacie kandydatów na prezydenta obiecujących ludziom mieszkania? Ja pamiętam!), bądź też dlatego, że prawdziwi rządzący państwem im na to nie pozwolą. A prawdziwymi rządzącymi nadal będą ci, którzy finansują politykę i kontrolują ludzi pokazujących się w mediach. A wy pójdziecie na nich oddawać głosy a tu, w Salonie 24 będziecie się kłócić o to, który lepszy. 

A na końcu ktoś zada pytanie, które było kiedyś pointą dowcipu o Malinowskim - a kto to jest ten facet, z którym się tak Malinowski ściska? 

Czy ktoś z was zna "swojego" posła? Kogo posłowie reprezentują? Kto uważa, że to właśnie JEGO reprezentuje któryś z posłów i oddałby mu pod zarząd swój majątek? 

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka