Wczoraj, pod willą generała Wojciecha J. (a co, pomarzyć nie można?) było trochę ludzi. Wszystko odbyło się tak jak zawsze, choć atmosferę zakłóciła grupka (stosunkowo niewielka, ale krzykliwa) młodych głupków wyobrażających sobie, że są lewicowi. Tak około 23:30 wszystko zamieniło się w ogólne przekrzykiwania w stylu "generale miałeś rację..." i "a na drzewach zamiast liści...", a ja siedziałem w tłumie i było mi troszkę łyso. Łyso, bo patrząc na twarze otaczających mnie ludzi byłem przedstawicielem mniejszości, która pamięta dobrze, jak to było i o co chodziło. Wtedy raczej nikt nie miał żadnych wątpliwości, nawet najbardziej zagorzałe komuchy przyznawały, że idzie o utrzymanie przez nich władzy. Co najważniejsze wtedy nikomu do głowy nie przyszłoby organizować wieców poparcia, na których ktoś, tak jak wczoraj wieczorem, wołałby "generale, miałeś rację...". Wtedy nawet najbardziej zagorzali zwolennicy PRLu (nie było ich wielu) woleli po prostu stwierdzić "i dobrze im tak" myśląc o Solidarności, mając jednak świadomość, że dzieje się coś bardzo, bardzo złego.
Gdy tak siedziałem i słuchałem przekomarzań tłumu z głupkami-lewakami doszedłem jednak do wniosku, że właściwie o to właśnie wtedy chodziło. Może nie zdawaliśmy sobie z tego tak jednoznacznie i wyraźnie sprawy tych 28 lat temu, ale to miało docelowo właśnie tak wyglądać! Chodziło o to, by również banda idiotów pod czerwonymi flagami mogła przyjść pod willę Jaruzelskiego i wykrzykiwać jakieś idiotyzmy na jego cześć, nie obawiając się spałowania i prześladowań. Taka jest cena wolności słowa i chyba każdy myślący człowiek przyzna, że nie jest to cena wygórowana.
Zapraszam do odwiedzania i współredagowania serwisu SENSOWNE.PL - to naprawdę ma sens!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)