Zastanawiam się, czemu trzeba narzekać. Bo że trzeba, to wiadomo, ale nie bardzo rozumiem, czemu narzekanie nakręca liczniki oglądalności w mediach, a to, co jest pozytywne nie nakręca.
Zrobili ze mną reportaż w Polsacie, w programie „Interwencja”. Można go sobie zobaczyć TUTAJ. Bardzo mi zależało na tym, by zostało jednak powiedziane, że ja sobie ogólnie w Warszawie na moim wózku radę daję, bo mnie zawsze szlag jasny trafia, gdy słyszę ciągłe narzekania.
Szeroko pojęte centrum Warszawy jest ogólnie rzecz biorąc dostępne dla człowieka takiego jak ja, poruszającego się na ręcznym wózku inwalidzkim i mającego zdrowe ręce. Ja się nie skarżę. Dojeżdżam i wracam z pracy komunikacją miejską, chodzę sobie na spacery i po zakupy, do knajp i do księgarń i większego problemu nie widzę. Czasami jest schodek, ale wówczas mam wokół siebie ludzi, których wystarczy poprosić o pomoc by ją od reki uzyskać.
Redaktor, który mnie namawiał do zrobienia tego reportażu chciał jednak za wszelką cenę pokazać, jak w Warszawie jest źle.
Czemu się zgodziłem? Bo liczyłem na to, że jednak uda mi się coś przemycić i powiedzieć, że jednak tak strasznie nie jest, jak to się wciąż opowiada. Nie udało się.
Reportaż ten jest doskonałym przykładem tego, jak media mogą manipulować widzem. Myśmy to kręcili cały dzień, a wszystko polegało na tym, by znaleźć miejsca, gdzie nie ma dostępu. Cały dzień, bo tych miejsc tak wielu nie ma! Najśmieszniejsze było, jak podjeżdżaliśmy pod jeden z komisariatów policji, będąc pewni, że nie będzie żadnego podjazdu, zaczęliśmy parkować, a tu się okazuje, że jest doskonale działająca winda na zewnątrz... Po obejrzeniu tego reportażu odnosi się wrażenie, że Warszawa jest miastem niedostępnym dla inwalidów-wózkowiczów, co jako żywo jest nieprawdą! Ale zdjęcia robią swoje – prawda?
Warto mieć to na uwadze, gdy kształtujemy swoje opinie na przykład o politykach czy innych osobach publicznych na podstawie tego, co się pokazuje w telewizji. Telewizja to niezwykła, straszna siła. Siła mogąca zupełnie wykrzywić nam ogląd rzeczywistości. I robiąca to.
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.
Zrobili ze mną reportaż w Polsacie, w programie „Interwencja”. Można go sobie zobaczyć TUTAJ. Bardzo mi zależało na tym, by zostało jednak powiedziane, że ja sobie ogólnie w Warszawie na moim wózku radę daję, bo mnie zawsze szlag jasny trafia, gdy słyszę ciągłe narzekania.
Szeroko pojęte centrum Warszawy jest ogólnie rzecz biorąc dostępne dla człowieka takiego jak ja, poruszającego się na ręcznym wózku inwalidzkim i mającego zdrowe ręce. Ja się nie skarżę. Dojeżdżam i wracam z pracy komunikacją miejską, chodzę sobie na spacery i po zakupy, do knajp i do księgarń i większego problemu nie widzę. Czasami jest schodek, ale wówczas mam wokół siebie ludzi, których wystarczy poprosić o pomoc by ją od reki uzyskać.
Redaktor, który mnie namawiał do zrobienia tego reportażu chciał jednak za wszelką cenę pokazać, jak w Warszawie jest źle.
Czemu się zgodziłem? Bo liczyłem na to, że jednak uda mi się coś przemycić i powiedzieć, że jednak tak strasznie nie jest, jak to się wciąż opowiada. Nie udało się.
Reportaż ten jest doskonałym przykładem tego, jak media mogą manipulować widzem. Myśmy to kręcili cały dzień, a wszystko polegało na tym, by znaleźć miejsca, gdzie nie ma dostępu. Cały dzień, bo tych miejsc tak wielu nie ma! Najśmieszniejsze było, jak podjeżdżaliśmy pod jeden z komisariatów policji, będąc pewni, że nie będzie żadnego podjazdu, zaczęliśmy parkować, a tu się okazuje, że jest doskonale działająca winda na zewnątrz... Po obejrzeniu tego reportażu odnosi się wrażenie, że Warszawa jest miastem niedostępnym dla inwalidów-wózkowiczów, co jako żywo jest nieprawdą! Ale zdjęcia robią swoje – prawda?
Warto mieć to na uwadze, gdy kształtujemy swoje opinie na przykład o politykach czy innych osobach publicznych na podstawie tego, co się pokazuje w telewizji. Telewizja to niezwykła, straszna siła. Siła mogąca zupełnie wykrzywić nam ogląd rzeczywistości. I robiąca to.
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)