Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
39
BLOG

Rozmywanie

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 0

Siedzę sobie w biurze z kolegą, który najwyraźniej ma zupełnie inny ogląd rzeczywistości od mojego. A rzecz dotyczy gazu, Rosji, Ukrainy i stosunków Polski z tymi krajami.

Zdaniem mojego biurowego kolegi "ten kurdupel" (chyba wiadomo o kogo chodzi - część ludzi nie potrafi inaczej wypowiadać się o prezydencie) znowu bez sensu podskakuje, a powinien się zamknąć, bo to nie jest tak, że Ukraińcy mają rację, a Rosja nie, tylko sprawa jest bardziej skomplikowana. Jego zdaniem nie powinniśmy się jednoznacznie opowiadać po jakiejś stronie, bo to wszystko "nie jest takie proste".

Tak się zastanawiam, jak powszechna jest ta postawa. Obawiam się, że jest bardzo powszechna, bo jest ona na rękę wielu środowiskom w Polsce i poza nią, dla których jakiekolwiek jednoznaczne stanowiska mogą być jedynie zagrożeniem interesów, które reprezentują. I dlatego media głoszą tezy, które prowadzą do postaw relatywizujących wszystko, bez względu na to, jak bardzo te relatywizowane sprawy dotyczą naszych, polskich interesów.

Myślę, że czasami jednak warto uporządkować pewne sprawy i powiedzieć niektóre rzeczy jednoznacznie i wprost. Może mój głos będzie jednym z tych, które rozpoczną walkę z hipokryzją i paskudnym relatywizmem. Mam nadzieję, że tak się stanie.

Rosja nigdy w historii nie była przyjacielem Polski. Polska nigdy nie miała dobrych, partnerskich stosunków z Rosją - zawsze były to stosunki oparte na sile, początkowo przeważała siła Polski, potem, i jest tak do dziś, musieliśmy się bardziej lub mniej bronić i uginać pod siłą Rosji. Warto o tym pamiętać, gdy rozważamy nasze stosunki z tym krajem. Warto, bo historia jest naszą nauczycielką i nie ma żadnego powdu, dla którego stosunek Rosji do Polski miałby nagle stać się inny niż był w ciągu ostatnich kilkuset lat.

Czy należy w związku z tym traktować Rosję jako wroga? Stanowczo nie należy tak czynić wprost. Nie jest konieczne traktowanie Rosji jako wroga, ważna jest jednak pamięć o tym, że jak pokazuje doświadczenie, jedynym argumentem, przed którym Rosja się ugina, jest argument siły. A siły tej nam brak. Po to, byśmy mogli w jakikolwiek sposób oprzeć się Rosji, wymusić na niej jakieś ustępstwa, musimy pokazać jej, że mamy siłę. A tę możemy mieć tylko stając jednoznacznie po stronie tych państw, które po pierwsze rozumieją zagrożenie płynące z imperialnych zachowań Rosji, a po drugie chcą się im oprzeć. Dlatego moim zdaniem prezydent postępuje słusznie wyrażając jednoznaczne poparcie dla Gruzji czy teraz Ukrainy. Tak, powinniśmy się przygotować do umierania za Tbilisi czy Kijów, bo to leży w naszym własnym interesie. Podobnie jak Francuzi zyskaliby o wiele więcej, gdyby w 1939 zdecydowali się jednak umierać z Gdańsk.

Bliska, JEDNOZNACZNIE przyjazna współpraca z Ukrainą leży w naszym interesie również w przypadku kwestii płynących z naszych stosunków z Niemcami. Oni również nigdy w historii nie byli nam przyjaźni i wcale nie są i dziś, gdyż jak pokazują ich działania są zainteresowani realizacją jedynie swoich, prywatnych interesów (skądinąd we współpracy z Rosją).

Myślę, że tylko tędy prowadzi droga do uporządkowania nieco stosunków w Europie. Z całą pewnością siedzenie w kącie i nie 'wychylanie się" nie jest odpowiednią metodą osiągnięcia czegokolwiek. Polska, ze względu na swoje położenie, nie będzie nigdy państwem neutralnym.

A poza tym nadal twierdzę, że kanary nie istnieją.

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka