Blog
Widziane z pozycji siedzącej
Adam Pietrasiewicz
Adam Pietrasiewicz Jakoś sobie radzę
47 obserwujących 734 notki 464301 odsłon
Adam Pietrasiewicz, 16 września 2017 r.

Zespół nieuwagi stronnej

2276 90 0 A A A

image

Zbieram od paru lat informacje na temat nadchodzących katastrof związanych z Rosją. Są rozliczne, ale mają w zasadzie tylko dwa oblicza. Pierwszym jest całkowicie nieunikniona katastrofa gospodarcza, która powali tego kolosa na glinianych nogach na kolana, a stanie się tak (i jest to nieuniknione) ze względu na sankcje nałożone przez USA i Unię Europejską oraz ze względu na spadek cen ropy. Gospodarka w Rosji jest w skandalicznym stanie, ludziom brak podstawowych produktów, inflacja jest galopująca a niechęć do władzy powszechna. Armia jest w stanie rozsypki, zdemoralizowana i rozpita i dąży ku całkowitemu upadkowi. Jednym słowem całkowity upadek jest nieunikniony.

Stanie się tak, gdyż rezerwa dewizowa Rosji topnieje w oczach. Stanie się tak, a w zasadzie już się stało, bo gospodarka Rosji jest oparta tylko na sprzedaży surowców - ropy i gazu ziemnego. Stanie się to już, natychmiast od mniej więcej 15 lat. Stanie się tak, bo Putin jest znienawidzony. Wystarczy poczytać prasę, portale, pooglądać różne wypowiedzi specjalistów i "specjalistów", takich jak Bukowski, czy inny Suworow, których kompletna nietrafność prognoz jest proporcjonalna do częstotliwości ich obecności w przestrzeni medialnej.

W tym samym czasie jednak wiadomo, że Rosja odbudowuje swoje imperium, i już, już, w zasadzie jutro, napadnie na kraje bałtyckie oraz na Polskę. Napadnie swoimi rakietami umieszczonymi w Obwodzie Kaliningradzkim, a wiadomo to na przykład dlatego, że wycina się tam drzewa przy granicy. Rosyjskie rakiety bez trudu dolecą nawet do Zakopanego, a my nic nie możemy na to poradzić i już po nas. W każdym razie rosyjski atak jest nieunikniony, należy uczyć się znaczenia alarmowych sygnałów dźwiękowych i bacznie obserwować niebo, po którym będą leciały wraże samoloty i rakiety.

I takie brednie powielane są przez w zasadzie wszystkie polskie media i jest to chyba jedyny temat, który we wszystkich mediach jest prezentowany tak samo. To znaczy wszędzie powiela się takie brednie i w tej sprawie Gazeta Polska prezentuje te same treści co Gazeta Wyborcza. Tak, jakby komuś zależało na tym, by w kwestiach naszych stosunków z Rosją możliwa była tylko jedna opcja, to znaczy przeświadczenie, że Rosja to nasz, zagrażający nam bezpośrednio tu i teraz, wróg.

Rosja nie jest państwem Polsce przyjaznym. Długo można by analizować przyczyny takiego stanu. Powiedzmy, że tak się historia potoczyła, choć nie musiała. Nie oznacza to jednak, że jedynym celem rosyjskiej polityki zagranicznej jest, jak nam się to w zasadzie we wszystkich większych mediach sugeruje, zbrojna napaść na sąsiadów z Polską na czele. W chwili obecnej dokładnie NIC nie wskazuje na to, by Rosja miała wobec nas jakiekolwiek wrogie zamiary. To oczywiście wynika z analizy sytuacji, której próżno szukać w ogólnodostępnych mediach, które opierają się wyłącznie na emocjach, a te są łatwe do zrozumienia, opanowania i manipulacji. W przypadku emocji nie potrzeba niczego tłumaczyć, wyjaśniać, nie jest potrzebna żadna refleksja. Wystarczą hasła, wystarczy zacząć od "wiadomo, że..." i cała reszta już idzie sama.

Nic również nie wskazuje na istnienie jakiejkolwiek perspektywy upadku gospodarczego czy politycznego Rosji. Wobec sankcji zachodnich gospodarka ma się naprawdę dobrze, szczególnie rolnictwo się rozwija, PKB utrzymuje się na stałym poziomie przy niewielkim wzroście, rubel utrzymuje się na dość stałym poziomie w stosunku do innych walut. Ci wszyscy, którym wydawało się, że spadek cen ropy był sprytnym elementem wojny gospodarczej USA z Rosją nie zrozumieli, że skoro koszty wydobycia liczone są tam w rublach, to spadek cen surowca połączony ze spadkiem wartości rubla do dolara powoduje, że formalnie nic się nie zmienia i zarówno koszty wydobycia jak i przychody z ropy liczone w rublach są wciąż na mniej więcej jednakowym poziomie.

W każdym razie gospodarka Rosji ma się stosunkowo dobrze, jeśli wziąć pod uwagę międzynarodową presję, której została poddana. Jednym z najważniejszych elementów rosyjskiej ekonomii jest fakt, że Rosja nie jest praktycznie wcale zadłużona (dług publiczny sięga ok. 10% PKB, co jest praktycznie bez znaczenia) i dysponuje wciąż znacznym rezerwami walutowymi. Równolegle Moskwa bierze aktywny udział w ogólnoświatowym trendzie odchodzenia od dolara jako waluty rezerwowej co docelowo może być niezwykle korzystne dla jej gospodarki.

Nie wiem jaka jest sytuacja w państwach bałtyckich. Mam wrażenie jednak, że wraz z Ukrainą jesteśmy jedynymi państwami w regionie tak histerycznie antyrosyjskimi, że aż momentami staje się to groteskowe. To niezwykłe, że od czasów Józefa Becka (a może i wcześniejszych) polska polityka zagraniczna kieruje się w zasadzie wyłącznie emocjami. Wciąż wracają pojęcia takie jak "przyjaźń", "wrogość" i wszelkie synonimy tych pojęć oraz pojęcia do nich podobne. O ile u przeciętnego zjadacza chleba może to być zrozumiałe i do przyjęcia, o tyle u polityków nie powinno być tak widać, jak ma to dziś miejsce, że stosunek Polski do Rosji opiera się wciąż, tak jak od wielu dziesięcioleci, jedynie na strachu, na nienawiści i na pogardzie. Nigdzie i u nikogo nie słychać natomiast za to podstawowego, fundamentalnego pojęcia dla polityki zagranicznej, czyli słowa INTERES. Nikt nie analizuje publicznie REALNEGO, a nie histerycznego, zagrożenia ze strony Moskwy, bo jest ono OCZYWISTE. Oczywiste, czyli żadne, bo w polityce międzynarodowej wszystko się wciąż zmienia jak w kalejdoskopie, i dawni przyjaciele stają się wrogami, a z dawnymi wrogami bez żenady chodzi się pod rękę, jeśli ma się w tym interes.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Powroty - książka (e-book) historical fiction o tym, co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi

Z pustego, to i Salomon na krzywe drzewo skacze.
Kliknij, aby zobaczyć wszystkie moje najważniejsze teksty
I żeby nie było, że nie mówiłem - moje wpisy w blogu w Salonie24 MOŻNA kopiować, powielać i cytować, ale tylko podając źródło (link) i moje dane, jako autora. Wszystkiego o mnie można się dowiedzieć wpisując w Googlach po prostu "adam pietrasiewicz" (http://tiny.pl/1957).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Tak mi wyszło.
  • A niby co pokulsoniłem? Jest w odległości 137 jednostek astronomicznych oz Ziemi. Jakiś problem?
  • Skalę można zobrazować proporcjami właśnie.

Tematy w dziale Polityka