Blog
Widziane z pozycji siedzącej
Adam Pietrasiewicz
Adam Pietrasiewicz Jakoś sobie radzę
48 obserwujących 758 notek 486956 odsłon
Adam Pietrasiewicz, 19 marca 2018 r.

Snowden, wielobiegunowość i imperialne zapędy.

736 15 0 A A A

image

Znów dostałem nieco hejtu za podważenie, w dyskusji na FB , powszechnie w Polsce podzielanej tezy o "imperialnych zapędach Rosji". Temat ten, a właściwie hasło, powraca jak rzucony bumerang za każdym razem gdy coś się dzieje na świecie, gdy gdzieś jest konflikt w którym otwarcie, czy mniej otwarcie zaangażowane są siły wielkich mocarstw. I zawsze gdy interweniuję, przedstawiając swoje zdanie na ten temat, pojawiają się różni hejterzy, którzy dopatrują się we mnie "użytecznego idioty", albo po prostu "agenta" Rosji, czy osobiście Putina.

No cóż - nie będę udowadniał, że nie jestem wielbłądem, bo to bezcelowe (choć mógłbym to udowodnić bez trudu wykazując, że w odróżnieniu od wielbłąda jestem w stanie przeżyć dwa tygodnie PIJĄC). Chciałbym jedynie wyjaśnić pewne sprawy i zwrócić uwagę na niedobre zjawiska w rozumieniu kwestii polityki międzynarodowej, planów z nią związanych i układów sił. A także, zwyczajnie, WOLNOŚCI.

Wszyscy chyba interesujący się sprawami międzynarodowymi od jakiegoś czasu (powiedzmy od początku lat 2010) słyszeli o Edwardzie Snowdenie. Jest to facet, który ujawnił przeróżne nieczyste sprawy i sprawki władz USA pokazując, jak bardzo nieczysto grają władze w Waszyngtonie zarówno w polityce wewnętrznej jak i na arenie międzynarodowej. Nikt nie podważał specjalnie ujawnionych przez niego faktów, natomiast polityka USA w tej sprawie ulegała dość ciekawej ewolucji.

Otóż gdy Snowden ujawnił pierwszy pakiet informacji stał się natychmiast wrogiem USA, oskarżano go o szpiegostwo itp. Ukrył się najpierw w Hong Kongu, następnie uciekł do Rosji. Początkowo ogromna siła ataku na niego została skierowana przez media, które dziś są w USA (i nie tylko) ściśle powiązane z władzą, w gigantycznej akcji przedstawiania go jako zdrajcy. Problem w tym, że trudno było podważyć to co ujawnił i okazało się, że większość zachodniej opinii publicznej oparła się jednak tej propagandzie. W Internecie - miejscu jeszcze nie kontrolowanym w pełni przez władzę i jej media - Snowden zdobył sobie ogromną popularność i życzliwość jako ten, który ujawnia paskudne sprawki rządzących. Po krótkim czasie zostawiono go więc w spokoju stawiając na zapomnienie. I to się udało - dziś praktycznie się już o Snowdenie nie pamięta pomimo nawet nakręconego o nim filmu. To znaczy nie pamięta się o nim tu, u nas, w strefie wpływów USA.

Jaki to ma związek z "imperialnymi zapędami Rosji"? Ano moim zdaniem ma.

W Polsce panuje przekonanie, że nawet jeśli USA to nie jest w pełni raj, to Rosja jest złem absolutnym. To powszechne przekonanie odpowiada skądinąd DOKŁADNIE obrazowi Rosji i jej polityki przedstawianym przez zachodnie, mainstreamowe media. Jest to oczywiście wizja tak samo nieprawdziwa jak i karykaturalna, i niestety powszechna. Każda próba dyskusji na ten temat z wyznawcą teorii "zła absolutnego" kończy się w zasadzie natychmiast po rozpoczęciu - "przecież to oczywiste", "no nie żartuj przecież - Stalin, GUŁAG, zsyłki", bez jakiejkolwiek możliwości dyskusji, bez jakiejkolwiek refleksji. Co ciekawe przekłada się to również na ogromną większość publikowanych w mediach analiz sytuacji politycznej i gospodarczej Rosji oraz pozycji Putina: są one w zasadzie w całości nietrafione, przedstawiają co najwyżej pobożne życzenia autorów opracowań, a nie stan faktyczny. Bardzo zabawne jest czytanie po kilku latach różnych prognoz w tym temacie.

Brak zrozumienia tego, o co chodzi we wciąż trwającym konflikcie na świecie jest dość powszechny. Większość ludzi widząc ten konflikt - bo trudno go nie zobaczyć przecież - stosuje całkowicie binarne rozumowanie na zasadzie: "albo jedni, albo drudzy", "wolę jednak dominację Holywwod i McDonaldsa od kagiebisty Putina".

Świat nie jest binarny i w tym konflikcie wcale nie chodzi o to, czy to będzie świat rosyjski, czy amerykański. Wynikiem konfliktu, z którym mamy obecnie do czynienia, będzie albo świat całkowicie amerykański, albo świat wielobiegunowy. To ogromna różnica. Skąd to wiem? To proste - widzę co się dzieje, staram się analizować przychodzące do mnie informacje, pamiętać o tym, co było kiedyś i włączać to do moich analiz bez przepuszczania tego przez nienawiść/pogardę/strach w stosunku do Rosji, czyli błędny filtr, który stosuje ogromna część komentatorów.

Co z tego wynika?

Ano jasno wynika, że jeśli mamy mówić o "imperialnych planach" to o wiele łatwiej będzie nam je znaleźć po stronie USA niż Rosji. Wystarczy na przykład porównać liczbę baz wojskowych obu stron rozmieszczonych w pobliżu granic przeciwnika. Już samo to jest wystarczające, a przecież jest cała historia polityki zagranicznej jednego i drugiego państwa od czasu upadku ZSRR do dziś. Z jednej strony mamy ogromne, utracone terytorium i zamianę ZSRR w Rosję, po utracie republik, przerażające załamanie gospodarcze i praktycznie rozkład państwa, mamy likwidację Układu Warszawskiego, czyli pełnej kontroli nie tylko nad swoją armią, ale i nad silnymi armiami państw satelitów, a z drugiej strony mamy ogromne powiększenie NATO, wojny, ciągłe groźby wojen oraz świadomie wprowadzony chaos na Bliskim Wschodzie, a przedtem na Bałkanach, w Afryce, wyrwanie spod kontroli Moskwy Ukrainy, Gruzji i niektórych innych dawnych republik ZSRR. Widać to w narzucaniu bądź próbach narzucania innym państwom traktatów takich jak TTIP wbrew woli nie tylko obywateli, ale nawet demokratycznie wybranych przedstawicieli tych obywateli. Widać to oczywiście również w przytłaczającej dominacji amerykańskiej kultury masowej i całej polityce sprowadzania ludzi do roli prostych konsumentów.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Powroty - książka (e-book) historical fiction o tym, co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi

Z pustego, to i Salomon na krzywe drzewo skacze.
Kliknij, aby zobaczyć wszystkie moje najważniejsze teksty
I żeby nie było, że nie mówiłem - moje wpisy w blogu w Salonie24 MOŻNA kopiować, powielać i cytować, ale tylko podając źródło (link) i moje dane, jako autora. Wszystkiego o mnie można się dowiedzieć wpisując w Googlach po prostu "adam pietrasiewicz" (http://tiny.pl/1957).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Czyli dalszy ciąg propagandy. No więc z drugiej strony mamy przekaz taki - znisczono 73 ze 101...
  • Różni poważni publicyści mają hejterów na poziomie. A ja mam coś takiego...
  • Nic nie zależy od naszej postawy. Jednak angażowanie się w ten konflikt niczego dobrego nam...

Tematy w dziale Polityka